PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – Moje Bermudy Stal Gorzów 46:44

2020-09-20 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Fogo Unia Leszno 44:46

2020-09-20 16:30:00

Zakończona

Przejdź

6. runda FIM Speedway Grand Prix w Pradze

2020-09-19 19:00:00

Zakończona

Przejdź

5. runda FIM Speedway Grand Prix w Pradze

2020-09-18 19:00:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: PGG ROW Rybnik – Betard Sparta Wrocław 39:51

2020-09-14 20:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Motor Lublin – RM Solar Falubaz Zielona Góra 52:38

2020-09-13 19:15:00

Zakończona

Przejdź

Kapitalna walka w Rybniku! Rekiny w końcu z zębem i pierwszym zwycięstwem

Ależ kapitalne spotkanie oglądaliśmy w niedzielę w Rybniku. PGG ROW Rybnik pokonał Moje Bermudy Stal Gorzów 46:44, przechylając szalę zwycięstwa dopiero w ostatnim wyścigu. Wśród gorzowian kapitalną jazdę zaprezentował Bartosz Zmarzlik (komplet punktów), natomiast jedną z głównych ról w ekipie z Rybnika odegrał Sergiej Łogaczow.

Mecz ten miał być prawdziwą weryfikacją dla obu ekip. W zespole z Rybnika – osłabionym brakiem kontuzjowanego Andrzeja Lebiediewa – panowało przekonanie, że jeśli z kimś wygrać, to właśnie ze Stalą Gorzów, która nie zaprezentowała się najlepiej w dwóch pierwszych kolejkach PGE Ekstraligi. Z kolei w drużynie z Gorzowa myślano: “z kim, jak z kim, ale z ROW-em wygrać trzeba”.

Trenerzy obu ekip zdecydowali się na zmiany w swoich zespołach. Kolejny mecz na metaforycznej ławce rezerwowych spędził Adrian Miedziński, zakontraktowany w Rybniku jako gość i Troy Batchelor, za to w składzie znalazł się Sergiej Łogaczow. Tymczasem w Stali po raz pierwszy szansę występu otrzymali Niels Kristian Iversen i Wiktor Jasiński.

Debiutujący zawodnicy Stali już w pierwszej serii znaleźli się na przeciwległych biegunach. Jasiński przespał start w biegu drugim, ale na dystansie minął obu rybniczan i dołączył do prowadzącego Rafała Karczmarza, przywożąc rezultat nietypowy dla gorzowskiej młodzieży, bo podwójne zwycięstwo. Z kolei Iversen miał spore kłopoty i w swoim pierwszym starcie przyjechał za plecami Mateusza Tudzieża, co jeszcze dwa tygodnie temu było nie do pomyślenia.

Gorzowianie też od początku spotkania mieli sporego pecha. Na rybnickim torze Andersowi Thomsenowi pękła rama (choć przez tę usterkę punktów nie stracił, ale musiał zmienić maszynę), z kolei Szymon Woźniak chciał w biegu trzecim przemknąć koło Kacpra Woryny, ale zahaczył o bandę i stracił… hak. – Rywal nie zostawił mi dużo miejsca, chciałem przejechać, ale zahaczyłem o bandę i w drugi łuk wchodziłem bez haka. Jeśli można to jakoś porównać, to jazda bez haka to tak jak prowadzenie samochodu bez kierownicy. Może tak można, ale ja nie potrafię – przyznał w rozmowie z reporterem nSport+ zawodnik gorzowskiej Stali.

Wynik cały czas oscylował w okolicach remisu i co istotne, nie tylko sam rezultat był emocjonujący, bo na torze walki również nie brakowało. Oprócz wspomnianego już Jasińskiego, kapitalną akcję zaprezentował Anders Thomsen w gonitwie dziewiątej. Duńczyk jechał trzeci, za plecami Kacpra Woryny i Mateusza Tudzieża (!), ale wykorzystał fakt, że Woryna “holował” mniej doświadczonego kolegę, rozglądał się za nim i nie zauważył wchodzącego mu pod łokieć rywala.

Kapitalne ściganie zapewniał Sergiej Łogaczow, który niepodrabialnie atakował rywali przy krawężniku, jednym kołem przejeżdżając po trawie rybnickiej murawy, ale bez wątpienia jokerem w talii Lecha Kędziory był Robert Lambert. W pierwszej części zawodów nieuchwytny, przegrał dopiero z Bartoszem Zmarzlikiem w biegu 10. Zastanawiać się można, dlaczego Łogaczow do tej pory nie był powoływany na mecze i dlaczego z wystawianiem Roberta Lamberta czekano aż do drugiej serii. Później Brytyjczyk na moment “przygasł”, ale tylko po to, by rozbłysnąć w decydującym momencie.

Prawdziwą huśtawkę nastrojów zawodnicy obu zespołów zapewnili swoim kibicom przed biegami nominowanymi. W gonitwie 12. Kacper Woryna na drugim łuku trącił Szymona Woźniaka powodując jego upadek, za co został wykluczony. Osamotniony Kamil Nowacki (dwa zera do tamtej pory) był skazywany na porażkę, jednak… świetnie wyjechał ze startu i całe cztery kółka mądrze bronił się przed atakami Szymona Woźniaka. Trybuny wiwatowały, a sam Nowacki utonął po biegu w objęciach Krzysztofa Mrozka. Pomogła zmiana motocykla, o czym wspomniał sam zawodnik.

PGG ROW prowadził po dwunastu biegach 37:35, a w kolejnym biegu – mimo solidnej pary na starcie – Woryna – Lambert, bezdyskusyjnie przegrał 1:5. Bartosz Zmarzlik i Anders Thomsen byli zdecydowanie za szybcy i po niesamowitych wiwatach, trybuny nagle ucichły, a wszystko miało rozstrzygnąć się w biegach nominowanych. Stal prowadziła 40:38.

Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie – chyba każdy zna takie stare, sportowe przysłowie. I dokładnie tak było w Rybniku. W biegu 14. para gospodarzy wyjechała najlepiej ze startu, po chwili Krzysztof Kasprzak przedzielił miejscowych, ale Vaclav Milik odbił drugą pozycję. 5:1 i raz jeszcze wiwaty na trybunach przy Gliwickiej. Zadanie na ostatnią gonitwę dnia było dla gospodarzy proste – Bartosz Zmarzlik i tak był zbyt szybki, by go pokonać, dlatego trzeba było utrzymać drugą i trzecią lokatę.

I to się w stu procentach udało, choć Anders Thomsen przez chwilę zagroził Sergiejowi Łogaczowowi. Ostatecznie jednak w ostatniej gonitwie dnia padł remis (a poza Zmarzlikiem zawodnicy na metę wpadli niemal w tym samym momencie), co oznacza premierowe zwycięstwo beniaminka PGE Ekstraligi. Moje Bermudy Stal Gorzów pozostaje nadal bez wygranej w tym sezonie.

PGG ROW Rybnik – Moje Bermudy Stal Gorzów Wlkp. 46:44

PGG ROW: Vaclav Milik 8+1 (1,2,1,2,2*), Mateusz Szczepaniak 3+1 (2,1*,-,-,-), Andrzej Lebiediew ZZ (-,-,-,-), Sergiej Łogaczow 8+3 (2,2*,2,1*,1*), Kacper Woryna 8 (1,2,2,w,1,2), Mateusz Tudzież 3+2 (1,1*,1*), Kamil Nowacki 3 (0,0,3), Robert Lambert 13+1 (3,3,3,1*,0,3).
Moje Bermudy Stal: Krzysztof Kasprzak 9 (0,3,2,3,1), Szymon Woźniak 3 (d,1,0,2,0), Anders Thomsen 8 (2,0,3,3,0), Niels Kristian Iversen 1 (0,1,0,-), Bartosz Zmarzlik 14+1 (3,3,3,2*,3), Rafał Karczmarz 6 (3,3,0,0), Wiktor Jasiński 3+1 (2*,0,1), Mateusz Bartkowiak NS.

Bieg po biegu:
1. LAMBERT, Thomsen, Milik, Kasprzak 4:2
2. KARCZMARZ, Jasiński, Tudzież, Nowacki 1:5 (5:7)
3. ZMARZLIK, Łogaczow, Woźniak, Woryna (d4) 3:3 (8:10)
4. KARCZMARZ, Szczepaniak, Tudzież, Iversen 3:3 (11:13)
5. LAMBERT, Łogaczow, Iversen, Thomsen 5:1 (16:14)
6. KASPRZAK, Woryna, Woźniak, Nowacki 2:4 (18:18)
7. ZMARZLIK, Milik, Szczepaniak, Jasiński 3:3 (21:21)
8. THOMSEN, Woryna, Tudzież, Iversen 3:3 (24:24)
9. LAMBERT, Kasprzak, Milik, Woźniak 4:2 (28:26)
10. ZMARZLIK, Łogaczow, Lambert, Karczmarz 3:3 (31:29)
11. KASPRZAK, Milik, Łogaczow, Karczmarz 3:3 (34:32)
12. NOWACKI, Woźniak, Jasiński, Woryna (w/su) 3:3 (37:35)
13. THOMSEN, Zmarzlik, Woryna, Lambert 1:5 (38:40)
14. LAMBERT, Milik, Woźniak, Kasprzak 5:1 (43:41)
15. ZMARZLIK, Woryna, Łogaczow, Thomsen 3:3 (46:44)

22 Odpowiedzi

  1. Wreszcie dali Łogaczowa. Kolosalna różnica. Ogólnie najlepsze co ROW może dać z siebie po tym co do tej pory pokazali to Woryna, Lambert, Milik, Lebiediew, Logaczow (juniorzy) a ostatnie miejsce z trójki Batchelor/Miedziński/Szczepaniak wybierać i dopełniać. Myślę że jeszcze mają szansę u siebie paru ekipom utrzeć nosa. (Choć Stal jednak jest słabiutka). Ale Motor, GKM tym składem, czemu nie.

    1. Nie do konca, zapomniales ze musza w skladzie byc 2 polakow seniorow. Moze jechac za nich Lambert, ale szczepan albo miedziak musza byc

      1. Wiec (już doprecyzowując) 1. Logaczow, 2. Lebiediew, 3. Woryna, 4. Milik, 5. Miedziński/Szczepanak, 6-7 juniorzy, 8. Lambert. O numerach decyduje Mrozek (znaczy Kędziora 😉 ). Owszem słuszna uwaga, Troya niepotrzebnie wpisałem. Tak czy inaczej nic lepszego na chwilę obecną nie mają.

      2. . Owszem słuszna uwaga, Troya niepotrzebnie wpisałem “w opcje wyboru”. Tak czy inaczej nic lepszego na chwilę obecną nie mają.

    1. Jak taki tor będziecie robić to powalczycie.Dlaczego takie widowisko nie było z Falubazem tylko start.Tor do walki i jest ciekawie.Do przodu w następnych meczach 🙂
      Pozdrawiam

  2. Panie trenerze Chomski od dwóch lat ciągnie pan ten zespół w dół, czas odejść, a złote myśli zostawić dla literatów.!

  3. Iversena jeszcze można wytłumaczyć powrotem po kontuzji i brakiem jazdy. Myślę, że Stal może “podziękować” Szymonowi, który nie mógł przejść na trasie Nowackiego. To było kluczowe w tym spotkaniu. Cały jego początek to mizeria. Co robi jednak Stal od dwóch sezonów? Pójdzie tak dalej i podzielą los Apatora, i nawet bezbłędny Zmarzlik nie pomoże.
    Co do ROWu, to ja widzę w tym zespole jeszcze… rezerwy. Drużyna, która miała nie mieć żadnego wsparcia ze strony młodzieżowców, głównie dzięki tym młodzieżowców wygrała mecz. Stać na lepsze wyniki, zwłaszcza u siebie, Worynę oraz Milika. Zwłaszcza Kacper, który pojechał mocno przeciętnie. Łogaczow – dlaczego dopiero teraz? Dobry mecz Szczepaniaka.

  4. Potwierdziło się to, co pisałem na wielu forach, że z tym składem drużyna gorzowskiej Stali to jest walka o utrzymanie a nie o medale. Skład drużyny nie odbiega od drużyny poprzedniego sezonu, gdy drużyna broniła się przed spadkiem, bo tylko Iversen zastąpił Kildemanda. Nowy prezes był bardzo zadowolony, że załatwił skład z poprzedniego sezonu i zapowiedział walkę o medale. Występami przed kamerami niczego się nie wywalczy, na medale to trzeba jeszcze ciężko pracować.

    1. …i wygląda że to będzie ciężka walka. Za tydzień Częstochowa a gdzie jeszcze Wrocław?
      Niedługo nazwa klubu to będzie “Moje Bermudy WARNING Stal Gorzów”.
      Żeby nie się tak nie porobiło, że Zmarzlik oprócz gwarantu finansowego, postawi na sezon 2021 warunek, że chce jeździć z drużyną o medale a nie o utrzymanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.