PGE Ekstraliga: Motor Lublin – Betard Sparta Wrocław 51:39

2020-08-02 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: MrGarden GKM Grudziądz – Eltrox Włókniarz Częstochowa 45:45

2020-08-02 16:30:00

eWinner 1. Liga: Lokomotiv Daugavpils – eWinner Apator Toruń 39:51

2020-08-02 14:00:00

Zakończona

Przejdź

2. Liga: SpecHouse PSŻ Poznań – Wolfe Wittstock 40:0

2020-08-02 12:00:00

Zakończona

Przejdź

eWinner 1. Liga: Orzeł Łódź – Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wlkp. 52:38

2020-08-01 19:15:00

Zakończona

Przejdź

eWinner 1. Liga: Abramczyk Polonia Bydgoszcz – Zdunek Wybrzeże Gdańsk 43:46

2020-08-01 16:30:00

Zakończona

Przejdź

Jubileusz Protasiewicza. Zielonogórzanie postraszyli, ale jaskini Byków nie zdobyli (relacja)

fot. Marcin Kubiak / Unia Leszno

Zaległy pojedynek 6. kolejki PGE Ekstraligi pomiędzy liderem rozgrywek, Fogo Unią Leszno, a wiceliderem RM Solar Falubazem Zielona Góra był szczególny zwłaszcza dla jednego z zawodników – Piotra Protasiewicza. Jubileuszowy, rekordowy mecz nr 512 w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale lokomotywa jedzie dalej, zielonogórzanin ani myśli o końcu kariery. Jednak mimo doskonałego wejścia w mecz drużynie z województwa lubuskiego nie udało się poskromić mistrzów Polski. Zabrakło… drugiego Martina Vaculika, choć z pewnością leszczynianie dawno nie czuli oddechu rywala na plecach do samego końca. Ostatecznie Byki kontynuują swoją zwycięską passę, wygrywając we wtorkowym spotkaniu 47:43.

– 512, no całkiem dobry wynik. Jeżeli miałbym dziś wybrać jakieś szczególne momenty, szczególne mecze to byłoby mi trudno z tej liczby. Było mnóstwo wzlotów i upadków, dużo przeżyć. O tym wszystkim będę sobie wspominał jak już skończę jeździć, przy kominku, z cygarem i lampką Aperola. Na refleksje jeszcze przyjdzie moment, wówczas wygrzebię w swojej głowie takie “cukiereczki”, o których nikt nie wie – powiedział w wywiadzie dla nSport + Piotr Protasiewicz.

– Tato tu startował, ale przyjeżdżając do Leszna nie mam żadnych sentymentów, ja się tylko tu urodziłem (śmiech). My z drużyną na każdy mecz przyjeżdżamy powalczyć, rzeczywiście dziś rywal jest z najwyższej półki, ale podchodzimy do tego spotkania na luzie, bez stresu ani presji. Ja osobiście najbardziej cieszę się z postawy juniorów, którzy robią wielkie postępy, co przekłada się na wynik całej drużyny ponieważ oni wspomagają seniorów. A po meczu co… Balanga z okazji jubileuszu Piotra Protasiewicza – żartował przed meczem podczas telewizyjnego wywiadu Piotr Żyto, trener RM Solar Falubazu Zielona Góra.

A jakie nastroje panowały w obozie leszczyńskim? – Jakoś się to wszystko tak “klei”, że nadal wygrywamy, zobaczymy, czy dziś uda się dalej podtrzymać tę passę. Przyjechał bardzo mocny zespół i będziemy mądrzejsi po meczu. Tor jest bardzo dobrze przygotowany, będzie się odsypywał i stwarzał możliwości walki na całej szerokości – mówił przed startem do 1. wyścigu Piotr Baron w rozmowie z Łukaszem Benzem z nSport+.

Trudno przypomnieć sobie moment, kiedy ostatnio Fogo Unia Leszno przegrywała u siebie różnicą większą niż 6 punków i to w dodatku w początkowej fazie spotkania. Wejście przyjezdnych w mecz iście szokujące, bo po 3. wyścigu goście prowadzili 13:5. Trener miejscowych Piotr Baron nie czekał długo i już do 4. biegu w ramach rezerwy taktycznej desygnował Dominika Kuberę w miejsce wolniejszego Szymona Szlauderbacha. Po pierwszej serii startów ekipa Piotra Żyto niespodziewanie prowadziła w Lesznie 16:8. Z tych 8 punktów aż 5 zdobył Kubera, reszta ekipy mistrzów Polski zaspała.

Sygnał do ataku w wyścigu 5. dała para Smektała-Lidsey, którzy wygrali podwójnie. Leszczynianie wzięli się za odrabianie strat i choć na półmetku zawodów nadal przegrywali, to różnica wynosiła już zaledwie 2 punkty (20:22). Niegroźny upadek w 7. biegu zanotował Mateusz Tonder, który próbując rozpędzać się nieco szerzej, na wyjściu z łuku stracił przyczepność. Szybko się jednak pozbierał i zdążył w porę zjechać z toru.

– Chcemy odwrócić to spotkanie i dogonić gości. Zielonogórzanie znakomicie wychodzą ze startu, są dziś naprawdę mocni. Wiemy, w którą stronę mamy iść z ustawieniami i mam nadzieję, że wybór okaże się trafny – mówił Łukaszowi Benzowi w przerwie między biegami Jaimon Lidsey.

Formacja seniorska byków wyraźnie złapała wiatr w żagle w trzeciej serii startów. “Eksportowa” para Sajfutdinow – Kołodziej ponownie zwyciężyła podwójnie, przywożąc za plecami Martina Vaculika, który ostatnimi czasy nie zwykł oglądać pleców swoich rywali. Gospodarze objęli prowadzenie w meczu po 9. wyścigu. Późno, ale nie za późno. Popis pięknej, dojrzałej jazdy dał również młodzieżowiec RM Solar Falubazu – Norbert Krakowiak, który bez problemu uporał się z Bartoszem Smektałą oraz Jaimonem Lidseyem w kolejnym biegu.

Miejscowi odwrócili losy spotkania i zaczęli budowanie przewagi. Gipsem zapachniało w gonitwie numer 13, gdzie na pierwszym łuku mocno pociągnęło kapitana Fogo Unii Leszno – Piotra Pawlickiego. Doświadczenie zawodnika pozwoliło mu jednak cudem uniknąć wpakowania się w Patryka Dudka. Przed biegami nominowanymi gospodarze zapewnili sobie przynajmniej remis, prowadząc 43:35.

– W ostatnim czasie nasze motocykle bardzo chcą, aby przy nich coś robić, ustawiać, kręcić, dokręcać, szukać punktu “G” w nich. Musimy się sporo napracować, aby jechały tak, jak byśmy sobie tego życzyli. Bardzo ciężkie spotkanie dziś, ale jedziemy po zwycięstwo – z humorem komentował spotkanie przed decydującymi wyścigami Janusz Kołodziej.

Emocje trwały do samego końca. Rezerwa taktyczna Falubazu w wyścigu 14. zaowocowała podwójnym zwycięstwem gości z Zielonej Góry. Wszystko miało rozstrzygnąć się w ostatniej gonitwie. I choć Piotr Protasiewicz i Martin Vaculik ostatecznie pokonali po walce Janusza Kołodzieja, to działo się to za plecami Emila Sajfutdinowa. Rosjanin wpadł pierwszy na metę i zapewnił Unii zwycięstwo 47:43. Gospodarze podtrzymali swoją passę i nadal są niepokonaną ekipą w sezonie 2020. Należy jednak podkreślić piękną walkę Falubazu i ambitną postawę do samego końca.

Fogo Unia Leszno – RM Solar Falubaz Zielona Góra 47:43

Fogo Unia Leszno: Emil Sajfutdinow 11+2 (1,2*,3,2*,3), Janusz Kołodziej 9+2 (1*,3,2*,3,0), Bartosz Smektała 8 (0,3,2,2,1), Jaimon Lidsey 7+2 (1,2*,1*,3,0), Piotr Pawlicki 6 (0,2,3,1), Szymon Szlauderbach 0 (0,-,0), Dominik Kubera 6+1 (3,2,0,1*).

RM Solar Falubaz Zielona Góra: Antonio Lindbaeck 4 (3,1,0,0,-), Martin Vaculik 15 (3,3,1,3,3,2), Michael Jepsen Jensen 4+2 (2*,1,1*,0), Piotr Protasiewicz 7+1 (3,0,2,1,1*), Patryk Dudek 7+2 (2*,1,0,2,2*), Norbert Krakowiak 5 (2,0,3,0), Mateusz Tonder 1+1 (1*,u,-), Damian Pawliczak (ns).

Bieg po biegu:
1. Lindbaeck, Jepsen Jensen, Sajfutdinow, Smektała 1:5
2. Kubera, Krakowiak, Tonder, Szlauderbach 3:3 (4:8)
3. Vaculik, Dudek, Lidsey, Pawlicki 1:5 (5:13)
4. Protasiewicz, Kubera, Kołodziej, Krakowiak 3:3 (8:16)
5. Smektała, Lidsey, Jepsen Jensen, Protasiewicz 5:1 (13:17)
6. Vaculik, Pawlicki, Lindbaeck, Kubera 2:4 (15:21)
7. Kołodziej, Sajfutdinow, Dudek, Tonder (u4) 5:1 (20:22)
8. Pawlicki, Protasiewicz, Jepsen Jensen, Szlauderbach 3:3 (23:25)
9. Sajfutdinow, Kołodziej, Vaculik, Lindbaeck 5:1 (28:26)
10. Krakowiak, Smektała, Lidsey, Dudek 3:3 (31:29)
11. Lidsey, Sajfutdinow, Protasiewicz, Lindbaeck 5:1 (36:30)
12. Vaculik, Smektała, Kubera, Krakowiak 3:3 (39:33)
13. Kołodziej, Dudek, Pawlicki, Jepsen Jensen 4:2 (43:35)
14. Vaculik, Dudek, Smektała, Lidsey 1:5 (44:40)
15. Sajfutdinow, Vaculik, Protasiewicz, Kołodziej 3:3 (47:43)

Sędziował: Paweł Słupski
Widzów: ok. 7000

SEBASTIAN SIREK

  1. Nudy. Zero mijanek. Jedynie wynik trzymał emocje. Neymar powoli równa do swojego brothera, czyli do 2 ligi.

  2. Mecz tak emocjonujący, że w połowie zawodów zasnąłem. W tym roku ta liga miała nabrać rozpędu, miała przyciągnąć nowych kibiców, a ja mam dziwne wrażenie , iż liczba interesujących się tym sportem i PGE Ekstraligą osób zamiast wzrosnąć , to zmaleje. Przykro na to wszystko patrzeć, ten sezon nie powinien w ogóle wystartować.

    1. Wkurzony kibicu. To nie wrażenie, to fakt. Zjawisko odpływu będzie jednostajnie przyspieszone aż dotrzemy do punktu w którym jest Anglia. Po kolei popełniamy zbliżone błędy którzy popełnili Brytyjczycy. Goście, ZZtki i cała armia obcokrajowców. Oczywiście jesteśmy w dążeniu do zapaści opóźnieni ok 25 lat ale… Polak potrafi

  3. Przede wszystkim duże brawa dla Piotra Protasiewicza – można Go lubić lub nie, ale napewno zapisał się w historii polskiego żużla. Panie Piotrze, życzę wyśrubowania tego rekordu jeszcze bardziej i oby bez kontuzji i w zdrowiu.
    Co do samego meczu, to w końcu mieliśmy emocje, w zasadzie do samego końca. Jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie, brawa zarówno dla gości i gospodarzy….tym bardziej, że można stworzyć fajne widowisko nie posiłkując się “gościem” – można?….można 😉

    1. W którym momencie ten mecz był emocjonujący ? wynik był na styku to wszystko.Jeśli chodzi o widowisko tego nie dało się oglądać.Najlepsi zawodnicy świata Dudek,Pepe,Kołodziej,Emil na trasie mega kozaki a tu start i meta.Baronisko zrobiło jedną ścieżkę.Kto tego nie widzi to proszę się udać do okulisty.

    2. Dla Ciebie mecz, w którym o wszystkim praktycznie decyduje start to fajne widowisko? Jedynym czynnikiem wpływającym na jakiekolwiek emocje był wynik, nic poza tym.

      1. Dokładnie nie na tym polega żużel.Dla mnie wynik to sprawa drugorzędna ma być widowisko i zabawa.Szkoda że nasi działacze zapomnieli o co w sporcie tak naprawdę
        chodzi.Dobrze że jest jeszcze 1 i 2 liga.Zabetonowana ekstraliga nie przyciąga już nawet nazwiskami.Szybki Vaculik przegrywa start i nie może nic zrobić na dystansie bo szerokiej nie ma.

        1. Dla niezorientowanych. Tor był przygotowany do walki po szerokiej, ale goście, szczególnie ten Pan (W)co najchętniej wsiadłby na ciągnik wymusił na komisarzu wprowadzenie poprawek – stąd ubijanie plus 35c stopni sprawiło, że na obchodzie śrubokręta w tor nie szło wbić taki był beton. Proszę nie pisać ze to wina Barona. Tor przyozdobił wczoraj W z Zg i komisarz. Tyle w temacie.

      2. to wolisz mecze, że mijają się jak głupi przez 4 okrążenia, ale po 10 biegach jest 42:18 czy jednak mimo wszystko mieć wynik na stylu i minimalną ilość mijanek? oczywiście najlepsze jest jedno i drugie, ale jak nie ma wielu mijanek, to ja juz wole wynik na styku. jak dzisiaj.,

  4. Ani jednej mijanki przy takiej stawce Tour de France jest ciekawsze.
    Pierwszy raz po 9 biegu przestałem oglądać.Dobrze że jest jeszcze 1liga a
    już zaczyna się 2 gdzie mecze będą ciekawe.Baron to powinien mieć tylko krawężnik
    resztę toru można uciąć.

  5. W końcu wynik był na styku, a nie 55:35 albo wyżej, skoro jeden zasnął, a drugi wyłączył w połowie o czym chcecie gadać… bez komentarza.
    Dobrej nocy.

    1. Wynik był na styku nic więcej.Walki w tym meczu nie było jak ktoś oglądał dzisiaj żużel pierwszy raz to już nigdy więcej tego nie zrobi.Baron=anty tor i jedna ścieżka.

  6. Doskonały mecz, dużo mijanek, fascynujące szarże po zewnętrznej, ale też rozgrzewające do czerwoności tak zwane piki.
    Yyyy… Gdyby ktoś pytał to wyjaśniam, że wymieniłem rzeczy których w tym meczu zabrakło. A tak naprawdę to rynce opadajo. Nie wiem co muszą brać przed meczem komentatorzy, żeby w jego trakcie widzieć takie emocje (oprócz oczywiście wyniku). Jedynie ostatni wyścig sprawił, że o przygotowaniu toru możemy mówić tylko odrobinę mniej źle niż przy okazji niedawnego meczu Zielonej Góry z Lublinem. 🙁

  7. Mecz trzymał tak naprawdę w napięciu tylko ze względu na wynik. Na torze wiało nudą, a mecz do końca obejrzałem tylko dlatego, ze jechała “moja” Unia. Prawda jest też taka, że w większości meczy ExL nie ma jakiś wielkich mijanek i nie będzie dokąd będzie istniał przepis, że tor ma być na całej długości i szerokości jednakowy. Bardzo dobrze to scharakteryzował pan Ryszard Kowalski – jeśli ścieżka przy kredzie będzie tak samo szybka jak ta przy bandzie to wszyscy będą jechać przy kredzie, bo jest najkrótsza – czyli start, do małego, a potem jazda gęsiego do mety, a mijanki tylko po błędach zawodników. Wszyscy mówią o Smoku, że jest to baronowy tor, a prawda jest taka, że wszyscy takie tory robią bo komisarze i sędziowie na nic innego nie pozwalają. A nie pozwalają bo znają się na przygotowywaniu torów tak jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Mówiąc obrazowo to tak jakby powiedzieć, że np: Zbigniew Boniek czy Pierluigi Collina przez to, że biegali po różnych boiskach będą świetnymi fachowcami w przygotowywaniu płyty boiska – trawy na najlepszych stadionach świata: Barcelony, Monachium, Turynu itp. Przynajmniej w taki deseń tłumaczą władze żużlowe dobór na komisarzy i sędziów, a zwłaszcza ich podstawę merytoryczną w umiejętności przygotowania nawierzchni. Prawda jest jednak taka, że aby mieć pojęcie o przygotowywaniu nawierzchni na danym torze to powinni oni przechodzić szkolenia teoretyczne i praktyczne i to kilkudniowe z toromistrzami poszczególnych klubów, by mieć jakiekolwiek pojęcie o ich specyfice i właściwościach. Z tego co się orientuję to takich szkoleń nie ma, jest tylko jakaś pseudo namiastka szkolenia ogólnego w postaci wykładu pana Cieślaka. Najśmieszniejsze jest to, że podobne procedury przygotowania torów obowiązują w I lidze, a mecze są o niebo ciekawsze. Tu rodzi się pytanie czy w eWinner I lidze jednak komisarze nie starają się być świętsi od papierze i pozwalają gospodarzom przygotowywać tory, że można na nich powalczyć i stworzyć ciekawe i widowiskowe zawody? Czy może zawodnicy w ExL są już wypaleni, a może w wielu przypadkach są jak spasione koty i należałoby składy osobowe drużyn przewietrzyć i wprowadzić “świeżą młodą krew” oraz pozostawić tylko tych “starych”, którym się jeszcze chce. Przykładem może być “moja” Unia, która zrezygnowała z Jarka na rzecz Bartka czy moim zdaniem mało rokującego – miał już swe szanse – Kurtza na rzecz Lidsey’a i mamy fajną drużynę młodych walczaków i trochę starszych doświadczonych wyjadaczy, którym się jeszcze chce. Jeśli jeszcze będzie można zrobić tor do walki, a nie przysłowiową baronostradę – bo na nią tylko pozwalają komisarz do spółki z sędziami to na Smoka znów wróci żużel przez duże Ż i z przyjemnością będzie można oglądać zmagania współczesnych “gladiatorów”. Mam też nadzieję, że w przyszłym roku prezesi klubów ExL zrezygnują z niektórych “głośnych” nazwisk i poszukają młodych walczaków w niższych likach. Wzorem Unii postawią na “świeżą krew”, a myślę że przez to zwiększy się widowiskowość dość już skostniałej ExL.
    Pozdrawiam

  8. Spasione koty typu bracia Pawliccy, Janowski, Kasprzak czy Holta to największa porażka tej ligi. Czaa.na młodych.

  9. Wczoraj niestety standardowo uwagi do toru wniósł Pan W z ZG, komisarz się wystraszył, uległ naciskom przyjezdnych i co zrobił beton jakiego daaawno w Lesznie nie było. Pogoda też nie pomogła 35.C momentami w cieniu. Walczak to stary wyjadacz, ugrał swoje. Najchętniej sam na traktor by wskoczył i zastapił toromistrza. Na obchodzie śrubokręt w tor ciężko było wbić. Zabetonowali widowisko i tyle. Baron niestety nie miał za wiele do powiedzenia przy przygotowaniu toru. Największa dwulicowość polega na tym, że osoby funkcyjne w klubach tyle krzyczą o torach, a sami potem zabijają widowisko. Na koniec muszę napisać do komentatorów jakie gogle mieli na oczach, że w ich odczuciu to było mega widowisko. Chętnie tez kupię. Cztery mijanki w całym meczu. Wszystko w temacie. 😫

  10. Powiem tak, kto to jest ten Walczak i jakie on ma pojęcie o żużlu, o przygotowaniu toru, jeździł kiedyś na żużlu?
    Żadne.
    To kolejny “Janusz”, który dostał koszulkę z napisem Funkcyjny i robi się ekspertem.
    Pewnie za kilka lat zostanie komisarzem toru…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.