Główny partner portalu

Jeppesen: Pięć startów w sześciu ostatnich biegach. To mój rekord

Jonas Jeppesen. Foto: Łukasz Forysiak, Falubaz Zielona Góra
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Duńczyk Jonas Jeppesen został ostatnio gwiazdą polskiego speedwaya, bo walnie przyczynił się do wygranej Ostrovii Ostrów nad faworyzowaną ekipą z Torunia. Echa jego występu nie milkną, a sam zainteresowany podzielił się swoimi wrażeniami z doskonałego dla niego meczu z angielskim tygodnikiem – Speedway Star. 

– Wiedziałem, że idę do Ostrowa jeździć, ale też nie wiedziałem kiedy i czy będę miał swoje okazje do startów. Tydzień wcześniej w Tarnowie pojechałem tylko w jednym biegu i spodziewałem się, że w meczu z Toruniem będzie podobnie. Po siódmym biegu powiedziano mi, że pojadę w dziesiątym. Wygrałem. Wróciłem do parkingu a ludzie zaczęli mi mówić – jedziesz w następnym. Pojechałem i znowu wygrałem. I tak zacząłem jeździć w kółko – śmieje się Jeppesen.

– Podobnie było w kolejnych biegach. Wyjeżdżałem, wygrywałem.  Przyznam, że nigdy nie miałem takiej historii, aby w ostatnich sześciu biegach startować pięć razy i wszystkie biegi wygrać. To bez wątpienia mój rekord. Tak naprawdę też nie wiedziałem cały czas, jaki jest wynik meczu, bo nie było na to czasu. Byłem zajęty szykowaniem się do kolejnych startów. Przed ostatnim biegiem ktoś mi powiedział że potrzebujemy tylko remisu, aby wygrać. Zrobiliśmy to i ja się bardzo cieszę, że jako pierwsi pokonaliśmy Toruń, a ja dołożyłem jakąś cegiełkę – skromnie zaznacza Duńczyk. 

Zawodnik Ostrowa wierzy że będzie miał teraz więcej okazji do startów w polskiej lidze.

– Mam nadzieję, że będę startował w polskiej lidze częściej. Jak wyjeżdżałem ze stadionu to powiedziano mi “do zobaczenia za tydzień”. Myślę więc, że szanse będę dostawał. Wiem również, że nie miałbym tylu okazji do startów, gdyby nie fakt, że inni tego dnia jechali słabiej. Wykorzystałem szansę jaką dał mi los. Tor? Moim zdaniem był w porządku choć na pewno wyprzedzać było trudno. Droga od bohatera do zera też jest bardzo krótka. Będę robił wszystko, aby wykorzystywać swoje szanse, ale w tym sporcie raz można mieć dzień „konia” za chwilę pojechać słabiej. Warto aby wszyscy o tym pamiętali – kontynuuje Jeppesen. 

Duńczyk nie ukrywa że dodatkowy plus to fakt, iż jest klubowym kolegą Klindta.

– Nicolai to super kolega. Sąsiadujemy w parkingu. Przed meczem z Toruniem razem poszliśmy zjeść makaron z kurczakiem i mam nadzieję, że te obiady wejdą do naszego rytuału przed meczami w Polsce – kończy Jeppesen.