Główny partner portalu

Jack Holder Foto: Radek Kalina/Stal Gorzów
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Majowa nowelizacja Regulaminu Przynależności Klubowej, umożliwiająca klubom PGE Ekstraligi kontraktowanie „gościa”, wywołała szereg spekulacji o tym, czy ten przepis znacząco zmieni układ sił w polskim speedwayu. Dziś, u schyłku rundy zasadniczej, możemy pokusić się o krótką analizę – jak to z tym „gościem” rzeczywiście jest?

Na początek – twarde prawo. Najważniejsze reguły, dotyczące dodatkowego zawodnika w Ekstralidze to fakty, że musi być on zakontraktowany przez klub z niższej ligi, może wystąpić wyłącznie pod numerami 1-5 bądź 9-13 oraz to, że klubom wolno kontraktować dowolną liczbę ”gości”, jednak w meczu może pojechać wyłącznie jeden z nich. Wyjątkiem jest sytuacja, gdyby u któregoś z podstawowych seniorów klubu stwierdzono COVID-19. Wydaje się, że regulamin skonstruowano w sposób uczciwy: dający szansę na wzmocnienie klubom, ale jednocześnie nie wywracający wewnętrznego układu sił poszczególnych drużyn, jaki każdy kibic zimą pewnie ułożył sobie w głowie. Weźmy więc na warsztat poszczególne kluby i ich doświadczenia z instytucją „gościa”, co pomoże nam potem wyciągnąć bardziej ogólne wnioski.

Fogo Unia Leszno – Byki są tak mocne, że raczej oddają zawodników niż przygarniają kolejnych. Poczuli to Jarosław Hampel i Brady Kurtz. Nawet w przypadku kontuzji któregoś seniora w najbliższych, kluczowych meczach sezonu, wydaje się, że Unia nie będzie ratować się zawodnikiem pierwszoligowym. Inna sprawa, że na rynku nie został właściwie nikt wartościowy, kto mógłby być wzmocnieniem dla trzykrotnego z rzędu mistrza Polski.

RM Solar Falubaz Zielona Góra – klub, który tak naprawdę pchnął autora niniejszego tekstu do jego stworzenia. Z jednej strony w Zielonej Górze jako pierwsi pozyskali „gościa” – Grzegorza Walaska, jednocześnie zastrzegając, że wystartuje on wyłącznie w przypadku kontuzji któregoś z seniorów. Potem w toku sezonu, gdy okazywało się, że Falubaz osiąga wyniki właściwie ponad stan, narracja o niekorzystaniu z „gościa” przybrała na sile i brzmiała bardzo dobrze medialnie. Wszystko zmienił jeden mecz przegrany u siebie ze Spartą i trochę nagłe przebudzenie Stali Gorzów. Idealistyczne frazesy o jechaniu swoim składem w jeden dzień zostały zestawione z rzeczywistością, czyli kontraktami dla Wiktora Kułakowa i Rohana Tungate’a. Falubaz zabezpieczył się kadrowo nawet na mecz w Lublinie, gdzie z powodu kolizji terminów Kułakow nie będzie mógł pojechać (a Tungate niewykluczone że odjedzie jedyny mecz w Ekstralidze). Dał w ten sposób jasny sygnał – do końca sezonu będziemy jechać z „gościem”. Jak na tym wyjdzie? Już niedługo się dowiemy.

Grzegorz Walasek – jeszcze nie jechał,

Wiktor Kułakow [RUS] – 1 mecz, 0 punktów, średnia 0,000

Rohan Tungate [AUS] – jeszcze nie jechał.

Motor Lublin – dobry przykład tego, że jak skład jedzie, to szefostwo na dodatkowych zawodników się nie ogląda. Motor skorzystał z okazji przed samym początkiem sezonu, biorąc do siebie Jarosława Hampela. To sprawiło, że Jakub Jamróg i Paweł Miesiąc muszą walczyć ze sobą o miejsce w składzie – dla „gościa” więc tak naprawdę nie ma już miejsca.

Moje Bermudy Stal Gorzów  – modelowy przykład tego, jak „gość” ratuje sezon. Po bardzo niemrawym początku (i istotnej dla całej układanki kontuzji Iversena) postawienie na Jacka Holdera okazało się strzałem w dziesiątkę. Gdyby nie Australijczyk, pewnie nikt w Gorzowie nie szykowałby się teraz do play-offów. Więcej, niemożność postawienia na Holdera w meczu ze Spartą sprawiła, że bez mrugnięcia okiem Stal zdecydowała się na innego, jednorazowego, „gościa” – Nicolaia Klindta. Oto jak można sobie poradzić ze słabą formą swoich liderów.

Jack Holder [AUS] – 7 meczów, 64+8 punktów; średnia 2,118,

Nicolai Klindt [DEN] – 1 mecz, 11 punktów; średnia 1,833,

Kamil Brzozowski – jeszcze nie jechał.

Betard Sparta Wrocław – właściwie kalka sytuacji gorzowskiej. Kiedy szybko okazało się, że Daniel Bewley nie będzie królem Olimpijskiego, postawiono na Chrisa Holdera. Nakładanie się meczów sprawiło, że w dwóch meczach zamiast Holdera pojechał Oliver Berntzon. Nie są to może liderzy drużyny, ale nie muszą nimi być – Sparcie chodziło o solidną drugą linię i, przynajmniej od Australijczyka, to otrzymała.

Chris Holder [AUS] – 6 meczów, 42+5 punktów; średnia 1,741,

Oliver Berntzon [SWE] – 2 mecze, 3 punkty; średnia 0,500.

Eltrox Włókniarz Częstochowa – dziś, wiadomo, mają (z własnej winy) większe problemy na głowie niż „gość”. Ale kiedy początek swojej katastrofalnej serii miał Jason Doyle, wskazywało się na to, że może Częstochowa kimś się wzmocni. Tak się jednak wtedy nie stało, a dziś już nie za bardzo jest kim i nie za bardzo jest po co, bo odejście trenera Cieślaka sprawiło, że pod Jasną Górą planu na ten sezon nie ma chyba żadnego. „Gościa” więc już raczej tu nie będzie.

MrGarden GKM Grudziądz – dziwny sezon. Nikt nie mógł się spodziewać, że Krzysztof Buczkowski i Przemysław Pawlicki zanotują tak słaby rok. „Gość” był więc w Grudziądzu szansą na uratowanie czwórki, jednak, z całym szacunkiem, Krystian Pieszczek i Tobiasz Musielak to nie to samo, co Buczkowski albo Pawlicki w prime timie. Do tego po „gościa” sięgnięto późno, a potrzebny był wyłącznie gość-Polak, co zdecydowanie zawęziło rynek poszukiwań.

Krystian Pieszczek – 2 mecze, 12+1 punktów; średnia 1,444,

Tobiasz Musielak – 1 mecz, 1+1 punkty; średnia 0,667.

ROW Rybnik – tu trochę nieszablonowo, bo „gość” nie ratował słabych wyników klubu, a właściwie słaby skład przygotowany przez zarząd. Zresztą, przy kontraktowaniu Adriana Miedzińskiego, pytań było więcej. Rybnik nawet i bez niego dysponował szerokim składem (choć mocny Polak od zaraz akurat był potrzebny), a sam „Miedziak” ostatnimi czasy – delikatnie mówiąc – nie zachwycał. Nie zachwycił i w Rybniku, a mając do dyspozycji szeroki wachlarz pierwszoligowych gwiazd, prezes Mrozek mógł wybrać lepiej.

Adrian Miedziński – 7 meczów, 32+2 punkty; średnia 1,308.

Pierwszy, zaskakujący wniosek – tych „gości” wcale nie było tak dużo. Według stanu na 1 września jedynie 4 drużyny na 8 (wkrótce zapewne dojdzie jeszcze Falubaz) skorzystały z takiej pomocy. Do tego, jeśli się spojrzy w oficjalną tabelę, to drużyny z pierwszych czterech miejsc „gościa” po prostu nie potrzebowały – są póki co w górnej czwórce i bez niego. Także tylko jeden „gość” – Jack Holder – wykręcił średnią powyżej 2 punktów i, patrząc trzeźwo, tylko on stał się naprawdę liderem swojego teamu. „Gość” w ogólności nie jest więc gamechangerem, a ratownikiem. Drugi, mniej optymistyczny (a może nie?) wniosek to dobór zawodników. Po co robić fikcję, że Apator Toruń spada z ligi, skoro cały jego seniorski skład i tak jedzie w tym sezonie w Ekstralidze? Czy rzeczywiście są nam potrzebne dodatkowe emocje w postaci obserwowania transportu helikopterem Chrisa Holdera, byleby zdążył na 19.15 na mecz? Z pierwszej dziesiątki najlepszych zawodników 1. ligi tylko trzech nie ma kontraktu w Ekstralidze – czy tak to powinno wyglądać? Do tego dochodzi jeszcze jeden wirusowy niuans – klub może skorzystać z drugiego „gościa”, jeśli u jednego z jego seniorów potwierdzono zakażenie koronawirusem. Miłośnicy teorii spiskowych widzą, na przykład w Falubazie, możliwość kręcenia przy badaniach, żeby wstawić do składu Kułakowa i Tungate’a jednocześnie. Wydaje się to teorią rodem z science fiction, jednak polski żużel widział już tyle dziwnych sytuacji, nawet w tym sezonie, że niczego nie można być w 100% pewnym.

Jak więc ocenić instytucję „gościa”? Z pewnością dała ona dodatkowe emocje, te pozasportowe też. Nie przyczyniła się za to, póki co, do wywrócenia tabeli. Może to zatem nieźle, że w przyszłym sezonie „gość” będzie; dobrze też, że w bardzo ograniczonym formacie. Słychać głosy niezadowolenia, mówiące, że „gość” zabija polski żużel. OK, polski żużel, jak na całym świecie, umiera, ale wydaje się, że akurat dodatkowy zawodnik pozwoli mu utrzymać się na powierzchni kilka lat dłużej.

JAKUB SZABUNIA

7 komentarzy on Gość w dom, Bóg w dom? Czyli rzecz o roli gościa w PGE Ekstralidze (analiza)
    Mmm
    5 Sep 2020
    9:47am

    „Pozwoli sie utrzymac na powierzchni kilka lat dluzej”….kurde to wprowadzmy ksm i inne pierdoly i zakonczmy juz teraz……

    Prawda
    5 Sep 2020
    10:17am

    Albo to pisaly dwie rozne osoby albo facet nie wie co pisze. Przeciez w tym tekscie sam sobie zaprzecza.

    Przyklad: Holder w Stali. Raz pisze autor ze przyklad tego jak ratuje sezon a w podsumowaniu ze gosc nie wywrocil tabeli poki co. A gdzie bylaby Stal gdyby nie gosc? Slabe to troche.

    Dajmuy jeszcze mecz Stal – Row. Ile wowczas Holder zdobyl punktow?13 z dwoma binusami. Biorac pod uwage ze w pierwszym meczu Row wygral to robi sie ciekawa sytuacja. Ani nie jadacy wowczas Kasprzak lub Iverek nie powtorzylby na 99% ani takiego ani zblizonego wyniku.

    Takze wiecej duzo szerszego spojrzenia zycze autorowi zanim wypusci kolejny taki malo wierzytelny artykul

      Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
      5 Sep 2020
      12:43pm

      Też zauważyłem niespójność, zresztą jak widać pisała to „Redakcja PoBandzie”, więc już to wskazuje na dwie, lub większą liczbę osób.

      Naprawdę nie chce mi się po raz kolejny pisać o „gościu”, który to przepis uważam za przekręt ostatniego dziesięciolecia, na równi z 8/16 (oczywiście nie mam nic przeciwko 8/16, ale tylko w „wydaniu polskim”). Przypisy dla „Gość” i „8/16” zbudowano sprytnie i dokładnie pod kilku zawodników i dla kilku klubów – he he, to taka teoria spiskowa.

      Tak się jednak zapytam autorów tego artykułu, jak widać kibicujących „jedynemu i słusznemu”, po Toruniu, klubowi w Polsce: Kolejne ratowanie pewnego klubu wzbudza aż taką dramaturgię i emocje? Odnoszę wrażenie, że raczej złość, rozczarowanie i zniechęcenie znaczącej większości kibiców, gdzie mój trzynastoletni syn (zaznaczam że nic mu nie podpowiadam i nie kierunkuje), widzi jakieś niejasności i zadaje pytania na które jest mi czasem w jednoznaczny sposób odpowiedzieć, gdyż nie chce używać słowa: fałsz, machloja czy szwindel.

      Tak wygląda promocja żużla w kraju który jest potęgą tego niszowego sportu. Jednak czy takie działania nie doprowadzą niebawem do pustek na stadionach?

Skomentuj

7 komentarzy on Gość w dom, Bóg w dom? Czyli rzecz o roli gościa w PGE Ekstralidze (analiza)
    Mmm
    5 Sep 2020
    9:47am

    „Pozwoli sie utrzymac na powierzchni kilka lat dluzej”….kurde to wprowadzmy ksm i inne pierdoly i zakonczmy juz teraz……

    Prawda
    5 Sep 2020
    10:17am

    Albo to pisaly dwie rozne osoby albo facet nie wie co pisze. Przeciez w tym tekscie sam sobie zaprzecza.

    Przyklad: Holder w Stali. Raz pisze autor ze przyklad tego jak ratuje sezon a w podsumowaniu ze gosc nie wywrocil tabeli poki co. A gdzie bylaby Stal gdyby nie gosc? Slabe to troche.

    Dajmuy jeszcze mecz Stal – Row. Ile wowczas Holder zdobyl punktow?13 z dwoma binusami. Biorac pod uwage ze w pierwszym meczu Row wygral to robi sie ciekawa sytuacja. Ani nie jadacy wowczas Kasprzak lub Iverek nie powtorzylby na 99% ani takiego ani zblizonego wyniku.

    Takze wiecej duzo szerszego spojrzenia zycze autorowi zanim wypusci kolejny taki malo wierzytelny artykul

      Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
      5 Sep 2020
      12:43pm

      Też zauważyłem niespójność, zresztą jak widać pisała to „Redakcja PoBandzie”, więc już to wskazuje na dwie, lub większą liczbę osób.

      Naprawdę nie chce mi się po raz kolejny pisać o „gościu”, który to przepis uważam za przekręt ostatniego dziesięciolecia, na równi z 8/16 (oczywiście nie mam nic przeciwko 8/16, ale tylko w „wydaniu polskim”). Przypisy dla „Gość” i „8/16” zbudowano sprytnie i dokładnie pod kilku zawodników i dla kilku klubów – he he, to taka teoria spiskowa.

      Tak się jednak zapytam autorów tego artykułu, jak widać kibicujących „jedynemu i słusznemu”, po Toruniu, klubowi w Polsce: Kolejne ratowanie pewnego klubu wzbudza aż taką dramaturgię i emocje? Odnoszę wrażenie, że raczej złość, rozczarowanie i zniechęcenie znaczącej większości kibiców, gdzie mój trzynastoletni syn (zaznaczam że nic mu nie podpowiadam i nie kierunkuje), widzi jakieś niejasności i zadaje pytania na które jest mi czasem w jednoznaczny sposób odpowiedzieć, gdyż nie chce używać słowa: fałsz, machloja czy szwindel.

      Tak wygląda promocja żużla w kraju który jest potęgą tego niszowego sportu. Jednak czy takie działania nie doprowadzą niebawem do pustek na stadionach?

Skomentuj