Główny partner portalu

fot. FB Joanny Pawlak
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Igrzyska olimpijskie ruszą już w przyszłym tygodniu. Jedną ze sportowych dyscyplin w Tokio będzie jeździectwo. W cyklu „Gość olimpijski” Macieja Mikołajczyka Joanna Pawlak zdradza jak wygląda przewóz koni do Kraju Kwitnącej Wiśni.

 

Nasza reprezentantka przygodę z jeździectwem rozpoczęła już w wieku sześciu lat. Na czym koncentruje się przed rywalizacją w stolicy Japonii? – Może jest trochę emocji, na razie mamy sporo pracy przy kwarantannie, załadunku koni, pakowaniu się, załatwianiu formalności, więc nie ma czasu myśleć tylko o rywalizacji sportowej w Tokio. Dochodzą kwestie zakupów, transportów. Jak zawsze przy takich ważnych zawodach, pragnę pokazać się z jak najlepszej strony i osiągnąć życiowe rezultaty. Moim głównym celem będzie ukończenie tych zawodów na poziomie, na którym się znajduję oraz poprawienie wyników z ujeżdżenia.

Pawlak uważa, że kondycja jej ukochanej dyscypliny w naszym kraju się poprawiła. – Sądzę, że poziom jeździectwa w Polsce znacząco się podniósł. Zdobyliśmy zespołowe kwalifikacje i po raz pierwszy od siedemnastu lat wystawiamy drużynę na igrzyskach we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego, czyli w WKKW.

Jak wygląda przewóz koni do Azji? – Lecą samolotem. Odbywają tygodniową kwarantannę przed lotem i lecą 18 godzin. Z Belgii przez Dubaj do Tokio. Moja „Fantastic Frieda” to 12-letnia klacz rasy hanowerskiej. Współpracujemy już ze sobą siódmy sezon. To bardzo dzielna i skoczna klacz. Ma temperament, ale jest bardzo waleczna – tłumaczy nasza olimpijka.

Oprócz Joanny Pawlak barwy biało-czerwone w jeździectwie reprezentować będą Paweł Spisak, Małgorzata Cybulska oraz Jan Kamiński.

Z polską olimpijką, Joanną Pawlak rozmawiał redaktor Pobandzie, Maciej Mikołajczyk