Główny partner portalu

fot. FB Anety Stankiewicz
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Po kolarzu torowym, Mateuszu Rudyku przyszedł czas na kolejnego bohatera cyklu „Gościa olimpijskiego” prowadzonego przez Macieja Mikołajczyka. W szóstej części przedstawiamy Anetę Stankiewicz, naszą zdolną strzelczynię, uczestniczkę igrzysk w Tokio.

 

Bydgoszczanka uwielbia naszych braci mniejszych, a szczególnie koty. – Jak każdy mam jakieś swoje ulubione rzeczy poza sportem, które pozwalają mi się zrelaksować po ciężkim treningu czy po długich zawodach. Jeśli w przyszłości będę miała więcej czasu, to na pewno będę chciała się zapisać jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt.

26-latka swoją przygodę ze sportem nie zaczęła jednak od swojej obecnej dyscypliny. – Na początku trenowałam lekkoatletykę. Ćwiczyłam biegi średniodystansowe, ale doznałam kontuzji i szukałam jakiegoś innego sportu. Na strzelnicę zaprowadził mnie kolega z klasy, szkoleniowiec szybko zauważył, że coś z tego może być i tym też mnie zachęcił. Trener klubowy Tadeusz Czerwiński był raczej oszczędny w słowach, ale dał mi jasno znać, że coś z tego będzie.

Jakie wrażenia z pobytu w Tokio ma mistrzyni letniej uniwersjady z 2019 roku? – Cieszę się tą chwilą. Bardzo miło jest spotykać wielkich sportowców na stołówce czy w drodze do pokoju. Jestem bardzo szczęśliwa, że te zawody w ogóle się odbyły, ponieważ pandemia zrobiła swoje i każdy sportowiec obawiał się, iż w ostatniej chwili igrzyska zostaną odwołane. Obostrzenia nie są jakieś strasznie uciążliwe, po prostu trzeba się do nich dostosować. Jestem zdziwiona, że jest tu tak dużo atrakcji i możliwości, np. można iść do okulisty zbadać wzrok i wyrobić okulary korekcyjne za darmo lub iść do dentysty na przegląd i odebrać najnowszą szczoteczkę elektryczną

Stankiewicz wspólnie z Tomaszem Bartnikiem pomimo imponującego otwarcia zajęli w mikście ósmą lokatę. – Miałam pojedyncze słabsze strzały. Trochę odjechała mi koncentracja, pewnie trochę zadziałało też ciśnienie, jednak jestem krok dalej niż byłam i wiem, że muszę się lepiej przygotować na takie sytuacje. Pierwsza część była bardzo dobra, strzelałam niesamowicie pierwszą serię, potem było już tylko bardzo dobrze, na koniec trochę obawiałam się, że zabraknie mi czasu i zaczęłam się spieszyć, jednak ostateczny wynik był nadal jednym z najwyższych w tych eliminacjach. Druga cześć charakteryzowała się tym, że było bardzo mało czasu pomiędzy i mieliśmy tylko trzy minuty na strzały próbne. Pierwsza seria była dość ciężka do strzelenia, pojawiła się jakaś presja i oczekiwania, jednak poradziłam sobie z tym i w drugiej rundzie było znacznie lepiej.

Brązowa medalistka mistrzostw Europy z 2020 roku wie, że może sięgać po kolejne krążki. – Sam karabin pneumatyczny na 10 strzałów jest moją ulubioną konkurencją i tak samo jak indywidualnie, tak i w mikście czuję, że mogę osiągać wielkie wyniki. Mimo wszystko są to igrzyska olimpijskie i maja one swoje zasady, których muszę się nauczyć. Nikt nie jest w stanie mi tego przekazać. Dziś odczułam to na własnej skórze.

Jak wyglądała droga Polki po olimpijską przepustkę? – Pierwsze otarcie o miejsce na igrzyskach miałam na mistrzostwach Europy we Wrocławiu, gdzie zajęłam wówczas piątą lokatę i byłam pierwsza nie biorąca miejsca olimpijskiego. Potem przyszła pandemia, trochę trenowaliśmy w domu na sucho, następnie sport zaczął się powoli otwierać i czekałam tylko na start, gdzie będę mogła pochwalić się formą. Tak też było na Pucharze Świata w New Delhi w marcu tego roku. W obu konkurencjach, w pneumatycznej i kulowej byłam w finale, zaś w 3 postawach miałam brązowy medal. Wtedy też razem z Tomkiem Bartnikiem byliśmy czwarci w mikście. Tam zdobyłam punkty rankingu światowego, które dały mi kwalifikację – tłumaczy. 

Gdzie nasza zawodniczka szlifowała formę? – Przygotowania mieliśmy we Wrocławiu. Większość czasu tam spędzamy, ponieważ mamy tam najlepszy obiekt w Polsce i bardzo lubię tam trenować.

Anetę Stankiewicz w Tokio czeka jeszcze start trzech postawach w karabinie dowolnym na 50 metrów. Trzymamy kciuki!

Z Anetą Stankiewicz, olimpijką rozmawiał Maciej Mikołajczyk