Liczba tygodnia

Kliknij→

Zaledwie tyle punktów zdobył w siedmiu startach dla Betard Sparty Wrocław w ostatnim meczu Tai Woffinden

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Zaledwie tyle punktów zdobył w siedmiu startach dla Betard Sparty Wrocław w ostatnim meczu Tai Woffinden
fot. Wojciech Tarchalski dla wts.pl
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Artiom Łaguta najlepszy w inauguracyjnej rundzie Grand Prix. Rosjanin odniósł we Wrocławiu swoje pierwsze zwycięstwo w karierze w mistrzowskim cyklu, ocierając się o perfekcję (3,3,3,3,2,3,3). Jedynym żużlowcem, któremu udało się pokonać Rosjanina, był Maciej Janowski. Ciężko mówić o przypadku, ponieważ wrocławianin zajął drugie miejsce, (3,2,1,3,3,3,2). Podium uzupełnił Fredrik Lindgren, który w finale stoczył pasjonującą batalię z Taiem Woffindenem.

Po niemal jedenastu miesiącach przerwy w końcu doczekaliśmy się inauguracji zmagań o miano najlepszego żużlowca na świecie. Smaczku ich rywalizacji dodawał fakt, że na gospodarza pierwszej rundy Grand Prix wybrano Wrocław – prawdziwą kolebkę mistrzowskiego cyklu. W końcu to na Stadionie Olimpijskim zobaczyliśmy pierwsze, wygrane zresztą przez Tomasza Golloba, zawody w dziejach Grand Prix w 1995 roku, a ubiegłoroczna, pierwsza od dwunastu lat, edycja dostarczyła niezliczonej liczby fantastycznych ataków na całej szerokości toru i ogromnych emocji.

Faworytem – przynajmniej w opinii analityków eWinner – był ubiegłoroczny triumfator, Bartosz Zmarzlik. Za jego wygraną płacono 3,25 zł za każdą postawioną złotówkę. W dalszej kolejności wskazywano zwycięzców dwóch ostatnich edycji Speedway of Nations, a zarazem żużlowców mogących się pochwalić najwyższymi średnimi w PGE Ekstralidze – Emila Sajfutdinowa i Artioma Łagutę. W razie ich triumfów przebitka była, odpowiednio pięcio- i sześciokrotna.   

Przed pierwszym wyścigiem usłyszeliśmy dwa wywiady przeprowadzone przez Łukasza Benza z mistrzami świata – Bartoszem Zmarzlikiem i Jasonem Crumpem. – Oczywiście, że pamiętam finał sprzed roku. Takich chwil się nie zapomina, ale teraz jest nowy dzień – powiedział obrońca tytułu sprzed roku. Dalej Zmarzlik nie krył uznania dla organizatorów zmagań oraz zapewniał, że złoto z 2019 roku go nie rozleniwiło. – Cieszy, że w tak trudnej sytuacji na świecie udało się zorganizować Grand Prix. Tu są całkiem inne emocji niż w lidze. Bardzo się cieszę, że cykl już wraca. Mam przed sobą jeszcze wiele marzeń. Nikogo nie wolno lekceważyć i każdego trzeba szanować – podkreślał Zmarzlik.

Z kolei najlepszy żużlowiec pierwszej dekady XXI wieku podzielił się swoimi opiniami dotyczącymi polskich stałych uczestników Speedway Grand Prix. – Wasz mistrz dobrze sobie radzi w lidze. W sezon wszedł z większą presją, ale to normalne. Oglądałem ostatnio mecz Grudziądza z Zieloną Górą i imponował Patryk Dudek. Dobrze wygląda też Maciej Janowski, ale powinien popracować nad trzymaniem nerwów na wodzy, bo w decydujących momentach zdarzają mu się z tym problemy – stwierdził Jason Crump. Z opinią dotyczącą gospodarza piątkowych zmagań nie do końca zgadzali się goszczący w studiu Krzysztof Cegielski czy komentujący zawody Tomasz Dryła, wskazując na tegoroczny progres poczyniony przez Janowskiego.

Już pierwsza seria potwierdziła, że tor we Wrocławiu stanowi gwarancję wyśmienitych widowisk. O ile pierwszy bieg zakończył się właściwie tuż po starcie, a najlepszy w nim okazał się Artiom Łaguta, pokonawszy Taia Woffindena, Antonia Lindbaecka i Nielsa Kristiana Iversena, tak już kolejne dwie gonitwy to prawdziwy deszcz emocji. Najpierw kapitalną rywalizację stoczyli Leon Madsen z Matejem Zagarem, a lepiej z niej wyszedł drugi żużlowiec ubiegłorocznego cyklu Grand Prix, jednak to wyścig trzeci przykuwał uwagę polskich kibiców. Na starcie zobaczyliśmy bowiem Patryka Dudka, Jasona Doyle’a, Bartosza Zmarzlika i Macieja Janowskiego. Genialnie zaprezentował się kapitan miejscowej Betard Sparty, pokonując renomowanych rywali z ogromną przewagą. Ciekawie wyglądał pojedynek gorzowsko-zielonogórski i lepiej z tego preludium niedzielnych derbów Ziemi Lubuskiej wyszedł Zmarzlik. Serię zamknęliśmy bardzo nietypowym wyścigiem. Najpierw taśmę dotknął bowiem Gleb Czugunow, a w drugim podejściu do wyścigu w jego buty wszedł… zastępujący go Michał Curzytek. W tej sposób do czwartego wyścigu przystąpili aż trzej juniorzy z Wrocławia i dopiero Przemysławowi Liszce udało się ukończyć zmagania. Niestety dla młodzieżowca, oglądał z tyłu pewnie triumfującego przed Martinem Vaculikiem i Fredrikiem Lindgrenem Emila Sajfutdinowa.

– Wiadomo, na starcie trzeba być na równi z chłopakami, żeby mieć szansę na pierwszym łuku. We Wrocławiu mi zawsze nie idzie, ale oby się rozkręciło. Tu nie chodzi nawet o tor. Żeby być szybkim, motor musi być dobrze ustawiony. Trzy lata z rzędu jechałem na tych samych ustawieniach i nie szło. Teraz tato doradził, żeby coś zmienić i może się uda – mówił po pierwszej serii Matej Zagar. Słoweniec opowiedział też Łukaszowi Benzowi, że przegrana z Leon Madsenem była spowodowana popełnionym przez niego błędem. – Leon mnie nie zaskoczył. Byłem w stanie to wygrać, ale za szeroko pojechałem i zostawiłem mu miejsce. Nie byłem po prostu jeszcze pewny siebie – tłumaczył Słoweniec.

Druga seria była mniej porywająca od pierwszej. Właściwie tylko w wyścigu siódmym obejrzeliśmy świetne ściganie. O ile Artiom Łaguta wyprzedził rywali o długość całej prostej startowej, o tyle za jego plecami fantastyczne widowisko stworzył Jason Doyle. Najpierw odważnym atakiem wyprzedził Mateja Zagara, jednocześnie torując drogą Emilowi Sajfutdinowowi, który wyprzedził Australijczyka na ostatnim łuku. Dobrą dyspozycję z pierwszej serii potwierdzili Bartosz Zmarzlik – najlepszy w pierwszym biegu po równaniu – i drugi w gonitwie ósmej Maciej Janowski. Na nieszczęście dla bohatera miejscowej publiczności, zaliczył on lotny start w pierwszej odsłonie, za co dostał ostrzeżenie od szwedzkiego arbitra, Kristera Gardella.

Po ósmym wyścigu wrocławianin był gościem Łukasza Benza. – Z tatą łączę się bardziej mentalne. Pozdrawiam całą rodzinkę, która ogląda zawody na Wilkszynie – powiedział ze śmiechem wrocławianin, odnosząc się do pytania, czy tak jak Matej Zagar, tak i Janowski konsultuje się ze swoim ojcem. Dalej tematem rozmowy był przebieg drugiego startu w wykonaniu Polaka. – W ósmym wyścigu zanotowałem nie najlepszy początek. Może powinienem był inaczej rozegrać pierwszy łuk. To jest długa noc i oby te zmiany poszły w dobrą stronę – mówił kapitan wrocławskiego klubu. 29-latek opowiedział także o tureckich oponach, które w ostatnich tygodniach obrosły wręcz nimbem tajemniczości. – Szczerze mówiąc, jeździłem na początku sezonu na Mitasach, a teraz wziąłem Anlasy. Na pewno spisują się dobrze, ale o kosmicznej różnicy bym nie mówił… – skwitował Janowski.

Trzecią serię z przytupem rozpoczęli Fredrik Lindgren z Nielsem Kristianem Iversenem. Wracający po kontuzji Duńczyk po fatalnym początku zawodów (0,0) zaciekle walczył z żużlowcem Eltrox Włókniarza Częstochowa o trzy punkty, jednak ostatecznie lepiej z tej rywalizacji wyszedł 35-letni Szwed. Tym razem słabo zaprezentowali się Polacy. Zwłaszcza zaskakująca była postawa Bartosza Zmarzlika, który po zaspanym starcie z niesprzyjającego pola B zakończył bieg na ostatniej pozycji, przegrywając z kompletnym Artiomem Łagutą, Leonem Madsenem i Glebem Czugunowem. Za Emilem Sajfutdinowem i Taiem Woffindenem do mety dojechał Maciej Janowski, a najlepiej wypadł Patryk Dudek. Żużlowiec RM Solar Falubazu zajął drugie miejsce w wyścigu dwunastym, jednak przyczyny można upatrywać w słabości jego rywali – zielonogórzanin w pokonanym polu zostawił Mateja Zagara i Antonia Lindbaecka.

Kolejną odsłonę zmagań w kapitalnym stylu otworzył Maciej Janowski. Indywidualny mistrz Polski z 2015 roku zwyciężył z przewagą godną nieuchwytnego Artioma Łaguty. Ten, jak i kolejne wyścigi w czwartej serii nie obfitowały w wiele „highlightsów”. Można powiedzieć, że zgodnie z planem wygrywali Martin Vaculik, Artiom Łaguta i Emil Sajfutdinow. – Po biegu przybiliśmy piątkę i Maciek powiedział, że to była jazda na 5:1 (śmiech). Jak dojeżdżałem do niego, to chciałem go zaatakować, ale już po pierwszym kółku Maciek nam odjechał. Staram się czytać tor. W trzeciej serii popełniłem błąd, przez co wyprzedził mnie Leon Madsen. Dzięki tej obserwacji w następnym starcie udało mi się pokonać Mateja Zagara – opowiadał przed piątą serią startów Gleb Czugunow.

Ta rozpoczęła się od sporej niespodzianki. Imponujący wcześniej Emil Sajfutdinow zamknął stawkę w wyścigu siedemnastym, przegrywając nawet z przeciętnym Nielsem Kristianem Iversenem. Na zwycięską ścieżkę wrócił zaś Leon Madsen, pokonując kończącego udział w turnieju Patryka Dudka. Do bardzo niebezpiecznego incydentu doszło w wyścigu osiemnastym. Na pierwszym łuku drugiego okrążenia od krawężnika odjechał liderujący Bartosz Zmarzlik, co starał się wykorzystać Fredrik Lindgren. Szwed jednak nie dał rady zmieścić się w powstałej szczelinie, gdyż indywidualny mistrz świata zamknął mu ścieżkę. Widząc czające się niebezpieczeństwo, Lindgren położył motocykl, na który jakimś cudem nie najechał napędzający się szerzej Tai Woffinden. Ostatecznie żadnemu z medalistów cyklu Grand Prix sprzed dwóch lat nic się nie stało, a wykluczony z powtórki został Szwed. – Nie wiem czego on tam szukał. Stary Lindgren wrócił na Grand Prix i trzeba uważać – mówił w swoim sarkastycznym stylu Patryk Dudek. W powtórce ponownie najlepiej spisał się Zmarzlik, a Matej Zagar pokonał Taia Woffindena, jednak nie wystarczyło to Słoweńcowi do dołączenia do obsady półfinałów. Kolejna gonitwa przyniosła pierwszą porażkę Artioma Łaguty, którego pokonał Maciej Janowski, zaś w wyścigu wieńczącym fazę zasadniczą Gleb Czugunow zaprzepaścił ogromną szansę na awans do półfinału. Junior Betard Sparty jechał na pierwszym miejscu, które premiowało go, po czym dał się wyprzedzić Jasonowi Doyle’owi i Mikkelowi Michelsenowi.

Do półfinałów dostali się dwaj Polacy. W pierwszym z nich zobaczyliśmy Bartosza Zmarzlika, który zaspał na starcie i został założony przez Emila Sajfutdinowa i Artioma Łagutę. Starszego z Rosjan wyprzedził Tai Woffinden i ostatecznie to najlepszy w fazie zasadniczej Łaguta oraz brytyjski trzykrotny indywidualny mistrz świata awansowali do decydującego biegu. Dużej lepiej od rodaka spisał się Janowski, który pewnie wygrał rywalizację z Fredrikiem Lindgrenem, Leonem Madsenem i Martinem Vaculikiem. Dosyć niespodziewanie to Szwed, który w fazie zasadniczej zdobył tylko siedem oczek (1,1,3,2,w), uzupełnił stawkę finalistów.

Decydującą gonitwę poprzedził wybór pól przez jej uczestników. Artiom Łaguta zdecydował się, tak jak w półfinale, na kask biały, Maciej Janowski na niebieski, Tai Woffinden na czerwony, a Fredrikowi Lindgrenowi pozostało zewnętrzne pole. Najlepiej ze startu po raz kolejny wyszedł Łaguta, który pewnie pognał po zasłużoną pierwszą wiktorię na torach Grand Prix. Za jego plecami dojechał Maciej Janowski, a ciekawą rywalizację o trzecie miejsce stoczyli Lindgren z Woffindenem. Ostatecznie to Szwed wypadł lepiej od ikony wrocławskiego speedwaya, uzupełniając podium.

Betard Wrocław FIM Speedway Grand Prix of Poland

1. Artiom Łaguta (3,3,3,3,2,3,3) 14+3+3
2. Maciej Janowski (3,2,1,3,3,3,2) 12+3+2
3. Fredrik Lindgren (1,1,3,2,w,2,1) 7+2+1
4. Tai Woffinden (2,3,2,2,1,2,0) 10+2+0

5. Leon Madsen (3,3,2,1,3,1) 12+1
6. Bartosz Zmarzlik (2,3,0,2,3,1) 10+1
7. Emil Sajfutdinow (3,2,3,3,0,0) 11+0
8. Martin Vaculik (2,2,3,3,1,0) 11+0

9. Matej Zagar (2,0,1,1,2) 6
10. Gleb Czugunow (t,2,1,2,1) 6
11. Jason Doyle (0,1,1,0,3) 5
12. Patryk Dudek (1,0,2,0,2) 5
13. Mikkel Michelsen (1,1,0,1,2) 5
14. Niels Kristian Iversen (0,0,2,0,1) 3
15. Max Fricke (0,1,0,1,0) 2
16. Antonio Lindbaeck (1,0,0,0,0) 1
17. Przemysław Liszka (0) 0
18. Michał Curzytek (t) 0

Bieg po biegu:
1. A. Łaguta, T. Woffinden, A. Lindbaeck, N. K. Iversen
2. L. Madsen, M. Zagar, M. Michelsen, M. Fricke
3. M. Janowski, B. Zmarzlik, P. Dudek, J. Doyle
4. E. Sajfudinow, M. Vaculik, F. Lindgren, P. Liszka, G. Czugunow (t), M. Curzytek (t)
5. B. Zmarzlik, M. Vaculik, M. Michelsen, N. K. Iversen
6. T. Woffinden, G. Czugunow, M. Fricke, P. Dudek
7. A. Łaguta, E. Sajfutdinow, J. Doyle, M. Zagar
8. L. Madsen, M. Janowski, F. Lindgren, A. Lindbaeck
9. F. Lindgren N. K. Iversen, J. Doyle, M. Fricke
10. E. Sajfutdinow, T. Woffinden, M. Janowski, M. Michelsen
11. A. Łaguta, L. Madsen, G. Czugunow, B. Zmarzlik
12. M. Vaculik, P. Dudek, M. Zagar, A. Lindbaeck
13. M. Janowski, G. Czugunow, M. Zagar, N. K. Iversen
14. M. Vaculik, T. Woffinden, L. Madsen, J. Doyle
15. A. Łaguta, F. Lindgren, M. Michelsen, P. Dudek
16. E. Sajfutdinow, B. Zmarzlik, M. Fricke, A. Lindbaeck
17. L. Madsen, P. Dudek, N. K. Iversen, E. Sajfutdinow
18. B. Zmarzlik, M. Zagar, T. Woffinden, F. Lindgren (w/su)
19. M. Janowski, A. Łaguta, M. Vaculik, M. Fricke
20. J. Doyle, M. Michelsen, G. Czugunow, A. Lindbaeck

21. A. Łaguta, T. Woffinden, B. Zmarzlik, E. Sajfutdinow
22. M. Janowski, F. Lindgren, L. Madsen, M. Vaculik

23. A. Łaguta, M. Janowski, F. Lindgren, T. Woffinden

Sędziował: Krister Gardell (Szwecja)
Widzów: około 6000

JAKUB WYSOCKI