Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Po meczu Betard Sparty Wrocław z truly.work Stalą Gorzów Wielkopolski przeciw gospodarzom wszczęto postępowanie dyscyplinarne ze względu na stan nawierzchni. Szerszy zakres problemu „nieregulaminowych” torów przedstawił prezes forBET Włókniarza Częstochowa Michał Świącik, z którym zgodził się przedstawiciel Sparty, Krzysztof Gałańdziuk. – Według statystyk organu, który nas karze, mamy najlepszy tor do ścigania, dzieje się tu najwięcej – zauważa dyrektor sportowy WTS-u.

– Dużo w ostatnich dniach pisze się o torach żużlowych. Że we Wrocławiu nieregulaminowy, że dziury w Lublinie, a miesiąc temu w Częstochowie podczas meczu z Zieloną Górą tor zbyt się skrobał. W jakim kierunku to zmierza? Jaka jest dziś wykładnia dobrego toru, a jaka bezpiecznego? Czy dobry tor to taki, jak podczas meczu Częstochowy i Leszna, gdzie po trzecim okrążeniu pierwszego biegu kibice uciekali z łuków, żeby nie zostać zakurzonym? Czy dobry tor to taki, gdzie silnik rozkręca się do maksymalnych obrotów, bo motocykl nie może złapać przyczepności? Gdzie łańcuszki sprzęgłowe strzelają od przegrzania, bo zbyt kręci? Pomysłem na to mają być ograniczniki obrotów? Przecież to bzdura. Każdy zawodnik wie, że ograniczniki obrotów to kara dla cięższych zawodników na starcie. Większość takich zawodników musi bardziej nakręcić gaz, aby tak samo wyjść ze startu co lekki kolega. Fizyki nie okłamiesz – napisał na Facebooku Michał Świącik, prezes klubu z Częstochowy.

– Wracając jednak do toru we Wrocławiu podczas meczu z Gorzowem to był on taki sam, jak podczas meczu z Włókniarzem. Przyczepny w jednym miejscu bardziej w innym mniej, namoczony itd. Różnica była taka, że nasi zawodnicy i trenerzy uznali, że ten tor jest do jechania do walki i nie robili zamętu. To samo w Zielonej Górze. Były zupełnie dwa inne łuki i czy ktoś z Częstochowy podważał to? Wielu trenerów wie, że tory są dobre, ale liczą na to, że naciski w stronę sędziego, czy komisarza doprowadzą do zmiany stanu nawierzchni co w jakiś sposób pokrzyżuje plany gospodarzom i da handikap przyjezdnym. Wystarczy, że ekipa przyjezdna na 4 godziny i 10 minut przed meczem zacznie podważać stan nawierzchni toru i mamy od razu wpis o nieregulaminowym torze na 4 godziny przed meczem. Naciski robią swoje, a przez 10 minut nikt nie zdąży przygotować toru. Taka zresztą sytuacja miała miejsce w tym sezonie w Częstochowie – zaznacza Michał Świącik.

CZYTAJ TEŻ – NIEREGULAMINOWY TOR. BURZA W SZKLANCE WODY CZY POWAŻNY PROBLEM SPARTY?

– Dziś mamy to na co zasłużyliśmy sobie wszyscy. Kombinacje torowe, które były standardem na pewnych torach żużlowych i dla pewnych trenerów, doprowadziły do przeczulenia organów nadzorujących, co dla mnie akurat jest sprawą zrozumiałą. Nic nie dzieje się bez przyczyny. I nie ubliżając nikomu, to z doświadczenia wiem, że najbardziej o nieregulaminowe tory, krzyczą ci, którzy sami u siebie najwięcej kombinują lub kombinowali. Problem jest duży, a wiele zapisów nieżyciowych. Trzeba usiąść i wszystko przedyskutować. Inaczej dojdziemy do tego, że zaczniemy wylewać tory z betonu i na nich układać 10-centymetrową warstwę nawierzchni – kończy prezes częstochowian.

Z takim zdaniem zgadza się dyrektor sportowy Betard Sparty Wrocław, Krzysztof Gałańdziuk, który podczas dni meczowych na Stadionie Olimpijskim jest kierownikiem zawodów. – Sto procent racji. Wrocław, wg statystyk organu, który nas karze, ma najlepszy tor do ścigania, na którym dzieje się najwięcej. Pytanie zatem: czy w imię nieżyciowych regulacji, które nie uwzględniają specyfiki danego toru (łuki, nawierzchnia, temperatura) mamy pozbawiać kibiców radości i emocji, robiąc byle g…, aby nie zostać ukaranym? Pytanie kolejne, to czy ktokolwiek zaobserwował jakiekolwiek zdarzenie niebezpieczne, walkę zawodnika z motocyklem, upadki spowodowane stanem toru? I jeszcze jedno, jakoś tak się dzieje, że najgłośniej krzyczą ci – oczywiście na 4 godziny przed zawodami – którzy czują, że będzie wpier… Wygląda to na szukanie alibi… – podkreśla Krzysztof Gałańdziuk.