Główny partner portalu

Gabriel Waliszko. Foto: Wilki Krosno
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Sezon 2020 w 2. Lidze Żużlowej był bez wątpienia wyjątkowy. Rozgrywki, ze względu na sytuację pandemiczną, odjechano w niecałe trzy miesiące, a do tego, w całości pokazano w ogólnopolskiej telewizji. Gabriel Waliszko, szef firmy GABSLIVE i koordynator żużla w Motowizji, opowiedział nam, jak przebiegały prace nad transmisjami, zdradził wyniki oglądalności 2. Ligi Żużlowej, a także wskazał największe sportowe zaskoczenia w minionym sezonie. 

2. Liga Żużlowa dojechała do końca i chyba, patrząc na sytuację w kraju, możesz odetchnąć z ulgą. Twój projekt dotyczący transmitowania meczów na najniższym szczeblu rozgrywkowym można uznać za zrealizowany…

Nie da się ukryć, że we wszystkich klubach i miastach 2. Ligi Żużlowej oraz w moich okolicach było słychać, jak wielkie kamienie spadają nam z serc. Ten sezon był bardzo specyficzny od samego początku i cieszę się, że zdążyliśmy go zakończyć w najlepszym możliwym momencie. Plan szczegółowo opracowany z Polskim Związkiem Motorowym w osobach Piotra Szymańskiego i Zbigniewa Fiałkowskiego oraz szefem Motowizji Krzysztofem Mikulskim, udało się zrealizować. Gdyby sezon kończył się kilka dni później, to wszystko byłoby dużo bardziej skomplikowane. Na szczęście wszystko udało się zamknąć w 10 weekendach, sezon odjechaliśmy w dwa i pół miesiąca. To były tygodnie bardzo intensywnej pracy, bez większej przerwy, bo przecież 2. Liga Żużlowa nie jechała tylko w jeden weekend, kiedy mieliśmy mistrzostwa świata na długim torze. Zrobiliśmy 30 transmisji, pokazaliśmy 28 spotkań na żywo, do tego 10 magazynów podsumowujących wszystkie kolejki. Uważam, że zrobiliśmy dużą rzecz, bo napisaliśmy nową historię w żużlu, pokazując go w najmniejszych, ale jakże ciekawych ośrodkach.

Minęło już kilka dni od tego ostatniego meczu OK Bedmet Kolejarza Opole z Rzeszowskim Towarzystwem Żużlowym. Możesz już ocenić czy zaangażowanie się w transmitowanie 2. Ligi było dobrym pomysłem? 

To trzeba rozpatrywać pod kilkoma aspektami. Pod kątem rozwoju naszej dyscypliny, zdecydowanie tak. Każdy z sześciu klubów 2. ligi dostał przysłowiowe okno na świat. Prezesom klubów czy też miejskim samorządom dawaliśmy sporo czasu antenowego. Gościli u nas w studiu, opowiadali o swoich regionach, promowali marki i sponsorów. Wiem też, że w trakcie sezonu pojawiły się firmy, które dołączyły do kilku klubów po tym, jak zobaczyły, że mecze są transmitowane w telewizji i ekspozycja reklamowa jest ogólnopolska czy nawet ogólnoświatowa. Początki może nie były łatwe, ale szybko działacze drugoligowi przekonali się jakie możliwości daje telewizja. 

Druga sprawa dotyczy tego, jak zaprezentowaliśmy się pod kątem realizacyjnym. Muszę powiedzieć, że słyszałem wiele głosów, że poziom realizacji właściwie nie różnił się od tego, do którego widzowie są przyzwyczajeni w wyższych klasach rozgrywkowych. Nasza zgrana paczka włożyła mnóstwo serducha w pracę przy tych meczach. Atmosfera w naszym teamie w trakcie tych tygodni bardzo pomagała w efektywnej pracy. W tym miejscu dziękuję i kłaniam się nisko wszystkim chłopakom z  Krzyśkiem Mućkiem na czele. Nasz szef realizacji był dobrym duchem tego przedsięwzięcia.

Joanna Cedrych, Gabriel Waliszko, Katarzyna Łapczyńska

Trzecia kwestia to poziom merytoryczno-dziennikarski. Będąc na starcie projektu GABSLIVE nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zebranie zespołu. Postawiliśmy ostatecznie na wiele nowych twarzy, ale też kilka sprawdzonych w telewizji. Świetnie spisały się nasze dziewczyny w studiu, a więc Asia Cedrych i Kasia Szewerniak, które wspierały się wzajemnie. Do tego wprowadziliśmy nowość w sporcie żużlowym, czyli komentowanie zawodów przez kobiety w osobach Angeliki Nowickiej i Kasi Łapczyńskiej. Oczywiście tymi podstawowymi głosami byli Wojtek Dróżdż, Darek Krępski i Tomek Garcarek, ale wspierali nas też Tomek Smolarek, Staszek Jagiełło, Mariusz Cwojda czy Wojtek Błażejewski. Byli też eksperci z waszego portalu, jak nasz przewodnik po niemieckich ścieżkach Łukasz Malaka czy nieobliczalny Paweł Prochowski i twoje bardzo fajne debiutanckie wejście na koniec sezonu. Nie zapominajmy, że mieliśmy grono kapitalnych dziennikarzy, którzy swą wiedzą i doświadczeniem bardzo nas wzbogacali jak Henryk Grzonka, Adam Jaźwiecki, Marek Bluj czy Grzegorz Drozd. Transmisje świetnie urozmaicali byli żużlowcy, dawno albo wcale niewidziani: Rafał Wilk, Patryk Malitowski, Roman Raś, Tomasz Chrzanowski czy Adrian Szewczykowski.  

No i po czwarte, nasi mecenasi. Nie byłoby tego projektu bez wsparcia takich firm i instytucji jak: Motowizja, eWinner, Marma Polskie Folie, Millenium Hall, Invicta, Cellfast, HN-Speed Energy, Well Well czy Nice, którzy bardzo pomogli w tych niełatwych czasach. Wspomnieć muszę też o Ryszardzie Czarneckim, który także nas wspierał i uświetnił mecz o awans w Krośnie. Dziękuję też pozostałym sponsorom i zachęcam do dalszej współpracy. Ufam, że to nie koniec żużla w Motowizji, bo mamy nowe pomysły, które chcemy realizować w najbliższym czasie. Całość oczywiście muszą ocenić kibice, bo to do nich należy ten najważniejszy głos.

Od kibiców, zapewne, też już kilka recenzji zebraliście. Jaki więc jest odbiór 2. Ligi Żużlowej w Motowizji?

Wśród kibiców odbiór jest bardzo pozytywny. Po wielu transmisjach do nas podchodzili, gratulowali i mówili, że robimy dużo fajnego dla polskiego żużla. Środowisko żużlowe tę 2. Ligę w Motowizji odebrało bardzo fajnie. Cieszę się, że ten nasz szalony pomysł przyniósł ludziom dużo emocji i radości w trudnych czasach. Bardzo za te wszystkie głosy dziękuję, bo to znak, że wykonaliśmy dobrą pracę.

A jak prezentują się wyniki oglądalności?

Zasięg transmisyjny 2. Ligi żużla w Motowizji to pół miliona odbiorców. Patrząc na wszystkie okoliczności startu tego projektu i to, że Motowizja pierwszy raz pokazywała żużel na taką skalę, myślę, że jest to bardzo dobry wynik. Meczem z najlepszą oglądalnością było starcie 2. kolejki pomiędzy OK Bedmet Kolejarzem Opole a Wilkami Krosno. Tamto spotkanie obejrzało 60 tysięcy widzów na żywo, a biorąc pod uwagę powtórki i inne mecze przekraczaliśmy nierzadko 100 tysięcy. Bardzo dobrze oglądały się też nasze magazyny, które były takim przeglądem wyścigów i opinii po każdej kolejce. Rozhulaliśmy ten drugoligowy speedway naprawdę mocno. Warto przytoczyć tutaj słowa Tomasza Golloba, który często mówi, że żużel jest naszą dyscypliną narodową. Patrząc na popularność najniższej klasy rozgrywkowej, tak faktycznie jest. Nie znam dyscypliny, która miałaby takie wyniki oglądalności na trzecim poziomie rozgrywkowym. 

Porozmawialiśmy o przyjemnych tematach, to teraz opowiedz o trudnościach, jakie wraz grupą GABSLIVE, napotkaliście podczas tegorocznych transmisji?

Wiadomo, że nie zawsze jest do końca kolorowo. Trudności były przede wszystkim na początku. Wtedy się docieraliśmy zarówno między sobą, jak i w relacjach z klubami. Było trochę problemów technicznych z prądem i Internetem, czy też komunikacyjnych. Było wiele różnych niełatwych sytuacji, ale wychodziliśmy z nich obronną ręką. Czasy covidowe też nie były najłatwiejsze na wystartowanie z takim projektem. Dzięki całej ekipie udało nam się to jednak zrobić. Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim osobom, które nad tym projektem pracowały i które ten projekt wspierały. W szczególności tym, którzy zaufali nam na początku czyli pani Marcie Półtorak oraz panom: Krzysztofowi Mikulskiemu, Dariuszowi Rompie i Piotrowi Nowakowi.

Sporo mówiło się przede wszystkim o problemach z transmisjami w Wittstock…

To prawda. Od początku wiedzieliśmy, że to będzie dla nas wyzwanie. To był nieznany teren, ale i takiego zadania trzeba było się podjąć. Najpierw mieliśmy chłodne relacje z prezesem Frankiem Mauerem, ale z czasem Frank zrozumiał, że warto się porozumieć i pokazać w telewizji. Po pierwszych niedociągnięciach, później wyglądało to już dużo lepiej, a transmisje z Wittstock nie odstawały poziomem od tych w innych ośrodkach.

Które momenty z tegorocznej pracy przy transmisjach zapamiętasz najlepiej?

Tu pewnie znów się rozgadam, bo tych świetnych momentów było naprawdę wiele. Na pewno nasze wszystkie przejazdy z ekipą dziennikarsko-produkcyjną. Spędziliśmy ze sobą mnóstwo czasu w trasie. Od czwartku do niedzieli podróżowaliśmy naszym wesołym taborem. Jeździliśmy taką minikolumną, w której najwięcej uśmiechu dostarczał „Dzikowóz”, nazwany tak na cześć właściciela pojazdu. W podróży było mnóstwo żartów i śmiechu. Śpiewaliśmy piosenki, żartowaliśmy i wprowadzaliśmy nowe pojęcia do polskiego słownika. Było też kilka stresujących sytuacji, kiedy na oparach dojeżdżaliśmy do danego miejsca, bo nie mogliśmy znaleźć stacji benzynowej. Zapamiętam też sytuacje podbramkowe w tych różnych lokalizacjach, kiedy sekundy decydowały o powodzeniu transmisji. Najlepiej zapamiętam więc atmosferę, którą stworzyliśmy wspólnie. Nie było jakieś napinki czy ciśnienia, że musimy coś koniecznie zrobić tak czy inaczej. Każdy wzajemnie się wspierał i motywował. To była niezwykle pozytywna grupa, która stworzyła rewelacyjny klimat w czasach obostrzeń, restrykcji i innych zagrożeń.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Kłaniam się nisko…😁😉😄

Post udostępniony przez Gabriel Waliszko (@gabwaliszko)

Podpytam Cię też trochę o sportowe rozstrzygnięcia. Tak pewny awans Wilków w jakimś stopniu Cię zaskoczył?

Na pewno tak. Ja wybrałem takie dwa spotkania z tego sezonu, które mocno mnie zaskoczyły. Pierwsze to właśnie przegrana Opola z Krosnem w meczu faworytów już na początku sezonu. Miało być zwycięstwo gospodarzy i walka o awans do samego końca, a tu Wilki pokazały się z rewelacyjnej strony i szybko wyjaśniły, kto w tej lidze będzie dominował. Drugi mecz to derby Podkarpacia w Rzeszowie. Ja, jako krośnianin, przyznam szczerze, że nigdy nie przypuszczałem, iż drużyna z Krosna wygra w Rzeszowie przekraczając 60 punktów.  Żużel znów pokazał zaskakujące oblicze.

Było o poszczególnych meczach, to teraz o zawodnikach. Których żużlowców oceniłbyś jako bohaterów sezonu? 

Patrząc od góry, czyli od Wilków Krosno, to na pewno świetnie jechał Wadim Tarasenko. Dla mnie jednak takim bohaterem sezonu jest Patryk Wojdyło. Ten chłopak idealnie się odnalazł w 2. Lidze Żużlowej. Zrobił niesamowity progres i pokazał, że drzwi do żużlowej kariery wciąż są przed nim otwarte. To taki chłopak, który wszystkiego był ciekawy. Nie tylko na torze, ale i poza nim interesował się pracą innych. 

Wyróżniłbym też Oskara Polisa. On okazał się bardzo mocnym punktem opolan. Szkoda, że nie dostał szansy we wszystkich meczach. Natomiast z zawodników zagranicznych trzeba powiedzieć o Lukasie Fienhage i Marcusie Birkemose. To młodzi zawodnicy, którzy wystrzelili niczym dobrze naładowane działa. Jeśli będą odpowiednio prowadzeni, to w przyszłości mogą być wielkimi żużlowcami.

Na koniec nie wypada zadać innego pytania niż o to, co dalej. W przyszłym roku również będziesz opiekował się 2. ligą w telewizji?

Chyba powinienem odpowiedzieć na to pytanie „pomidor”. Nie chcę, póki co, składać żadnych deklaracji, bo zwyczajnie nie wiem, jak to się potoczy. W tym tygodniu będziemy mieli spotkanie podsumowujące z Polskim Związkiem Motorowym i szefem Motowizji. Na nim sobie wszystko przeanalizujemy. Wiem już od szefa GKSŻ, Piotra Szymańskiego, że w federacji odebrano naszą pracę bardzo pozytywnie. To oczywiście cieszy i motywuje na przyszłość. Porozmawiamy i będziemy myśleć, co dalej. Ja na pewno wciąż będę blisko żużla, zobaczymy tylko w jakiej roli. Niedługo poznamy pewnie ostateczną odpowiedź.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA

10 komentarzy on Gabriel Waliszko: Napisaliśmy nową historię i rozhulaliśmy drugoligowy żużel (wywiad)
    jeden minus
    20 Oct 2020
    4:35pm

    …drugoligowe transmisje Motowizji faktycznie udane, fajni goście, zmieniający się zresztą, którzy urozmaicali i wzbogacali merytorycznie przekaz, ale był też minus i to spory… to komentowanie meczów przez samego pana Waliszko, głupszego człowieka w życiu nie słyszałem, gafa goniła gafę, szczegóły umykały, zamiast konkretów było farmazonienie o siedmiu zbójach, a do tego błędne wymawianie obcojęzycznych nazwisk zawodników, mimo, że spiker na stadionie prezentował co chwilę ich poprawną wymowę, ale pan Waliszko oczywiście jej nie słuchał, bo był w innej galaktyce tak zaaferowany swoimi farmazonami, jak niegdyś Krzysztof Wanio na Polsacie, on też odlatywał w kosmos w czasie transmisji i pierdzielił o wszystkim, tylko nie o tym co trzeba… nie bierz się pan za relacjonowanie meczów panie Waliszko !!! zostaw pan to innym… do telewizji śniadaniowej pan się nadajesz, tam tylko o siedmiu zbójach się farmazoni – bez zgłębiania tematów, więc w sam raz dla pana – panie Waliszko…

    Jarek
    20 Oct 2020
    8:52pm

    Gabriel Waliszko odpowiada takze za projekt Wilki Krosno. Zakladal ten klub. Jego zona jest przewodniczaca rady nadzorczej i ma czesc udziałow.

    opolanin
    21 Oct 2020
    1:05am

    Boże, jakie to polskie… gość bierze na barki coś, czego nie było , stara sie dać cos kibicom (np. w moim Opolu ostatni raz ogolnopolska telewizja była.. daaaawno temu), a tu że żenujace, ze koszulka nie pasujem jakieś inne narzekania. a ja inaczej – bardzo panie Gabrelu dziekuje i trzymam kciuki za kolejny sezon, dobra robota!

      jwd
      22 Oct 2020
      10:28am

      Dokładnie, ale tutaj jak nie ma transmisji na poziomie piłkarskiej Ligi Mistrzów, to wszyscy znajdują braki, zapominając, że to delikatnie mówiąc inny budżet. Brawa dla wszystkich odpowiedzialnych za ten projekt!

    Telewidz
    21 Oct 2020
    8:38am

    Słabiutko wypadały te relacje, mało profesjonalnie . Waliszko nie nadaje się do tego. A „panie dziennikarki”, no cóż, niektóre ladne, inne mniej.

Skomentuj

10 komentarzy on Gabriel Waliszko: Napisaliśmy nową historię i rozhulaliśmy drugoligowy żużel (wywiad)
    jeden minus
    20 Oct 2020
    4:35pm

    …drugoligowe transmisje Motowizji faktycznie udane, fajni goście, zmieniający się zresztą, którzy urozmaicali i wzbogacali merytorycznie przekaz, ale był też minus i to spory… to komentowanie meczów przez samego pana Waliszko, głupszego człowieka w życiu nie słyszałem, gafa goniła gafę, szczegóły umykały, zamiast konkretów było farmazonienie o siedmiu zbójach, a do tego błędne wymawianie obcojęzycznych nazwisk zawodników, mimo, że spiker na stadionie prezentował co chwilę ich poprawną wymowę, ale pan Waliszko oczywiście jej nie słuchał, bo był w innej galaktyce tak zaaferowany swoimi farmazonami, jak niegdyś Krzysztof Wanio na Polsacie, on też odlatywał w kosmos w czasie transmisji i pierdzielił o wszystkim, tylko nie o tym co trzeba… nie bierz się pan za relacjonowanie meczów panie Waliszko !!! zostaw pan to innym… do telewizji śniadaniowej pan się nadajesz, tam tylko o siedmiu zbójach się farmazoni – bez zgłębiania tematów, więc w sam raz dla pana – panie Waliszko…

    Jarek
    20 Oct 2020
    8:52pm

    Gabriel Waliszko odpowiada takze za projekt Wilki Krosno. Zakladal ten klub. Jego zona jest przewodniczaca rady nadzorczej i ma czesc udziałow.

    opolanin
    21 Oct 2020
    1:05am

    Boże, jakie to polskie… gość bierze na barki coś, czego nie było , stara sie dać cos kibicom (np. w moim Opolu ostatni raz ogolnopolska telewizja była.. daaaawno temu), a tu że żenujace, ze koszulka nie pasujem jakieś inne narzekania. a ja inaczej – bardzo panie Gabrelu dziekuje i trzymam kciuki za kolejny sezon, dobra robota!

      jwd
      22 Oct 2020
      10:28am

      Dokładnie, ale tutaj jak nie ma transmisji na poziomie piłkarskiej Ligi Mistrzów, to wszyscy znajdują braki, zapominając, że to delikatnie mówiąc inny budżet. Brawa dla wszystkich odpowiedzialnych za ten projekt!

    Telewidz
    21 Oct 2020
    8:38am

    Słabiutko wypadały te relacje, mało profesjonalnie . Waliszko nie nadaje się do tego. A „panie dziennikarki”, no cóż, niektóre ladne, inne mniej.

Skomentuj