Główny partner portalu

Fot. FB Lewis Hamilton
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Nie milkną echa werdyktów sędziowskich po Grand Prix Arabii Saudyjskiej. Pełne emocji starcie tytanów w osobach Maxa Verstappena oraz Lewisa Hamiltona po raz kolejny przeniosło się poza tor wyścigowy. Wszystko za sprawą sytuacji z 38. okrążenia, gdy Max Verstappen został poproszony o oddanie pozycji znajdującemu się za jego plecami Lewisowi Hamiltonowi. Brytyjczyk nie zrozumiał intencji lidera klasyfikacji generalnej i uderzył w tył jego bolidu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie decyzja sędziów o ukaraniu za zaistniałe zajście kierowcy Red Bull Racing. 

 

Max Verstappen został ukarany doliczeniem do jego czasu 10 sekund, a także 2 punktami karnymi. W tym miejscu pozwolę sobie na chwilę refleksji. Zapytam „Że co, proszę?” Wychodzi na to, że sprawca kolizji jest bezkarny, choć ewidentnie popełnił błąd. Lewis Hamilton miał bowiem sporo czasu na reakcję, a także wolną przestrzeń po lewej stronie nitki toru. Mógł ze spokojem ominąć rywala, ale zawahał się i zahaczył przednim skrzydłem o tylną sekcję bolidu Holendra. Sędziowie podali komunikat, że sprawa zostanie rozpatrzona po zakończeniu wyścigu. Cóż, chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie spodziewał się decyzji o ukaraniu Maxa Verstappena.

Lewis Hamilton bronił się, argumentując, że Verstappen wykonywał dziwne manewry i rzekomo przeprowadzał sobie „test hamulców”. Dodał, że nie chciał wyprzedzać rywala w tym miejscu, w strefie DRS, ponieważ ten kilka sekund później mógłby odbić pozycję. Ale sorry, kogo to obchodzi? Hamilton miał czas, Verstappen zastosował się do polecenia. Gdzie zatem sędziowie dopatrzyli się winy Holendra? Nie wiem…

Niestety to już kolejna w tym sezonie sytuacja, podczas której Verstappen zostaje niesłusznie ukarany, a jego największy rywal pozostaje bezkarny. Wychodzi na to, że siedmiokrotnemu mistrzowi świata pozwala się po prostu na więcej. Szkoda tylko, że tak zacięty sezon i walka do ostatniego wyścigu rozgrywana jest w dużej mierze poza torem, z dala od sportowej, zdrowej rywalizacji. Pozostaje mieć nadzieję, że ostatnie Grand Prix w Abu Dhabi rozegrane zostanie zgodnie z zasadami Fair Play, choć osobiście sam w to już nie wierzę.

Sebastian Sirek