Główny partner portalu

Fot. formula1.com
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Niedzielny wyścig Formuły 1 być może nie był najbardziej emocjonujący, ale incydent z udziałem dwóch gwiazd królowej motorsportu rozgrzał media społecznościowe do czerwoności. Nie milkną echa wypadku Maxa Verstappena spowodowanego przez jego rywala, Lewisa Hamiltona. Włodarze Red Bull’a rozważają złożenie odwołania od decyzji sędziów. Ich zdaniem Lewis Hamilton nie został należycie ukarany. Szef Mercedesa, Toto Wolff odpowiada, że rywale niczego nie wskórają, oskarża przy tym przedstawicieli “czerwonych byków” o niewłaściwy i nieprofesjonalny język dialogu. 

 

Przypomnijmy, że do incydentu pomiędzy Hamiltonem, a Verstappenem doszło już na 1. okrążeniu wyścigu na Silverstone. Lewis Hamilton przy wejściu w jeden z zakrętów przy niemalże pełnej prędkości uderzył w tylne koło Holendra. Wskutek tego lider klasyfikacji kierowców z impetem uderzył w bandę, a następnie musiał udać się do szpitala na szczegółowe badania.

Przedstawicielstwu Red Bull Racing nie spodobał się werdykt sędziów (10 sekund kary dla Lewisa Hamiltona), który mimo to bez większych problemów zwyciężył w domowym wyścigu w Wielkiej Brytanii. Być może włodarze Red Bulla zareagowaliby nieco łagodniej gdyby nie ostentacyjna radość Brytyjczyka po minięciu przez niego linii mety. Hamilton celebrował swój sukces dokładnie w tym samym miejscu, w którym kilkadziesiąt minut wcześniej jego rywal zaliczył paskudny wypadek z jego winy.  Szefostwo austriackiego zespołu uznało postawę siedmiokrotnego mistrza świata za niesportową, a na linii dwóch wspomnianych ekip zawrzało.

Red Bull oznajmił, że rozważa złożenie odwołania od decyzji sędziów wskutek której sprawca incydentu nie odniósł praktycznie żadnych konsekwencji. W rozmowach z Mercedesem włodarze “czerwonych byków” mieli używać ostrego języka, nie hamując się z krytyką w kierunku Lewisa Hamiltona. Toto Wolff, szef Mercedesa odpowiedział, że nie podoba mu się ton wypowiedzi przedstawicieli konkurencyjnego zespołu, a zwłaszcza ojca poszkodowanego, Josa Verstappena. Dodatkowa fala krytyki spłynęła na Lewisa Hamiltona w mediach społecznościowych. W jego stronę kierowane miały być wulgaryzmy, a nawet groźby na tle rasistowskim. Szef dominującej w ostatnich latach drużyny stanął w obronie swojego kierowcy.

– Język, którego używa Red Bull, ten personalny atak, to poziom, jakiego wcześniej nie widzieliśmy w F1. Rozumiem takie reakcje dotyczące samego wypadku, rozumiem emocje ojca Maxa. Prawdopodobnie zachowałbym się tak samo, ale używałbym jednak innego języka – wyjawił Toto Wolff w rozmowie z motorsport.com.

Szef Mercedesa nie bierze na poważnie ewentualnych skutków złożenia odwołania przez Red Bull’a. Jego zdaniem takie działanie niczego nie zmieni, a decyzja o karze dla Lewisa Hamiltona pozostanie bez zmian.

– Jestem przekonany, że Lewis nie otrzyma surowszej kary. Taka jest Formuła 1, zawodnicy ścigają się ze sobą na centymetry i to zupełnie normalne. Gdy emocje w końcu opadną, postaramy się przywrócić nasze relacje na poziom zawodowy – skwitował Austriak.

SEBASTIAN SIREK