Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze
fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Nie wiem czy bardziej podziwiać Raków Częstochowa za zdobycie po raz drugi z rzędu (i w historii!) piłkarskiego Pucharu Polski czy też wściekać się na to, że to wyjątkowe, odbywające się raz w roku święto futbolu zamieniło się w farsę w związku z brakiem kibiców na Stadionie Narodowym.

 

Prezydent Warszawy podjął decyzję skandaliczną, a na alibi w postaci papierków ze straży pożarnej mona tylko wzruszyć ramionami. W swoim czasie, mniej więcej rok temu, służby namawiały wojewodę mazowieckiego, aby częściowo zamknął dla kibiców stadion Legii, ale wojewoda w przeciwieństwie do urzędującego w pobliżu niego prezydenta Warszawy, miał swój rozum oraz wyczucie społeczne i nie podjął decyzji, która byłaby nie tylko bezsensowna, ale też prowokacyjna. To, co stało się 2 maja na Narodowym w Warszawie, dopisało – dzięki anonimowym strażakom i zupełnie nieanonimowemu prezydentowi stolicy państwa –  kolejny rozdział do istniejącej już książki Aleksandra Bocheńskiego „Z dziejów głupoty w Polsce” oraz nieistniejącej „Z dziejów żenady w Polsce”.

Szkoda, że w cieniu tego skandalu była mądra gra obrońców Pucharu Polski – drużyny z miasta, które od dwóch dekad nie jest już stolicą województwa. Raków Częstochowa ma nie tylko dwa razy PP w kolekcji, ale jest też aktualnym wicemistrzem kraju i liderem Ekstraklasy. Wielkie aglomeracje za chwilę mogą zrobić piłkarski szpaler, żeby oklaskiwać Marka Papszuna. Trenera, który dostaje owacje od kibiców konkurencyjnych drużyn, co doprawdy w piłce zdarza się więcej niż rzadko.

Pozostając przy tematyce piłkarskiej: Rosja zbombardowała co prawda Odessę i odcięła już Ukrainę od Morza Czarnego, ale w wymiarze sportowym wojna rozpoczęta się 9 tygodni temu zupełnie się jej nie opłaca. „Sborna” wyleciała właśnie z rozgrywek Ligi Europy, rosyjskie kluby z europejskich pucharów, reprezentacja kobiet też za burtą, a do tego Rosjanie nie zorganizują ME 2028 ani ME 2032, do czego aspirowali po organizacji Igrzysk Zimowych w Soczi w 2014 i Mundialu 2018. Słowem UEFA znokautowała Putina…

Z kolei polscy żużlowcy też znokautowali, tyle że rywali w GP na granicy Chorwacji, Słowenii i Węgier, czyli dawnej Jugosławii i Węgierskiej Republiki Ludowej. W przypadku Zmarzlika niech się sprawdzi, uwaga: rosyjskie przysłowie „Boh Trojcu lubit!”, czyli niech trzeci raz zdobędzie tytuł IMŚ. A Maciej Janowski niech w końcu do niemałej liczby wygranych poszczególnych rund GP, a nawet liderowania w klasyfikacji generalnej –  dołoży wreszcie podium Grand Prix na koniec sezonu. Czego życzę mu rok w rok, ale może w tym roku skutecznie…