Główny partner portalu

fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

To była sportowa sobota i to w szaleńczym tempie. Ze Strasburga udałem się do Frankfurtu, stamtąd samolotem do Katowic, by pognać, na o la Boga, do Rybnika, gdzie odbywało się pożegnanie Marka Cieślaka jako „Narodowego” i żużlowy mecz Polska – Reszta Świata. To był to pierwszy towarzyski mecz naszej reprezentacji w tym roku – jeden z dwóch w ogóle, bo dojdzie jeszcze Polska-Anglia tuż po Speedway of Nations (w Glasgow). Dla mnie był to mecz szczególny, bo zamykający już szósty rok (z rzędu) mojej współpracy z drużyna Biało-Czerwonych. Przecież od 2016 roku wszystkie mecze żużlowej reprezentacji Polski odbywają się pod moim Patronatem Honorowym.

 

Ważne były hołdy dla Marka Cieślaka, który to wszystko bardzo przeżywał – dawno nie widziałem go tak spiętego w czasie swojego przemówienia (tym razem nie zabłysnął swoimi słynnymi bon – motami),  bo sam mecz nie miał większej historii. W drużynie Reszty Świata nie pojawił się zapowiadany Artiom Łaguta, co oczywiście pozbawiło  smaczku rywalizacji aktualnego  mistrza świata z wicemistrzem (i dotychczasowym mistrzem dwa razy z rzędu) Bartkiem Zmarzlikiem, który jak zawsze solidnie się stawił. A ja pamiętam, jak pomimo solidnego przeziębienia tenże Zmarzlik tuż po zdobyciu pierwszego tytułu mistrza świata w 2019 zjawił się na meczu takim samym jak ten (Polska -Reszta Świata) i także w Rybniku. Przyjechali tam szefowie marketingu Orlenu, których od dawna namawiałem na sponsorowanie reprezentacji żużlowej (wtedy czyniła to jeszcze spółka-córka Orlenu, a konkretnie Anwil). I tam w Rybniku zapadła praktycznie decyzja, że Orlen wchodzi…

Przed nami Speedway of Nations w Anglii. Jak rzadko kiedy tym razem jestem pewny zwycięstwa Polaków, bo nasz najgroźniejszy konkurent czyli Rosja nie wystartuje. Polacy do złotego medalu w SoN podchodzą po raz czwarty: w 2018 we Wrocławiu był brąz, a Marek Cieślak przyznał się, że nie do końca rozpracował regulamin imprezy, która zastąpiła wtedy po raz pierwszy Puchar Świata, potem w Rosji w 2019 i Lublinie  w 2020 były medale srebrne. Cóż, chyba mający szczęśliwą rękę (i umiejętności!) Rafał Dobrucki wraz ze swoimi jeźdźcami wysłucha na angielskiej ziemi „Mazurka Dąbrowskiego”…

Wracając do szalonej soboty, z Rybnika znowu na sygnale (ale oczywiście zgodnie z przepisami…) popędziłem do Warszawy na mecz na Stadionie Narodowym z San Marino. Strzeliliśmy sześć bramek, ale tej „Lewego” sędzia nie uznał, stąd był to wyjątkowy mecz Biało-Czerwonych bez gola Roberta Lewandowskiego. Siedziałem w loży honorowej PZPN w pierwszym rzędzie obok Anny Lewandowskiej i wszystkich sportowych i niesportowych świętych.  To był dzień, w którym w siedzibie PZPN wykryto podsłuch. Jak to skomentować? Pewnie słowami piosenki Czesława Niemena, naszego rodaka z Kresów Wschodnich RP, który śpiewał: „Dziwny jest ten świat”. Czesław Wydrzycki – bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko, artystyczny geniusz ziemi opiewanej przez Elizę Orzeszkową w powieści  „Nad Niemnem” pewnie nie przypuszczał, że inna jego piosenka „Sen o Warszawie” stanie się hymnem kibiców piłkarskich, a konkretnie Legii Warszawa…

RYSZARD CZARNECKI