Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle tytułów indywidualnego mistrza świata wywalczył obchodzący w tym tygodniu 89 urodziny Ove Fundin.

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów zdobyła reprezentacja Polski podczas DME na torze w Poznaniu
Nicki Pedersen (na zdjęciu w karambolu z Wiesławem Jagusiem) potrafił w ostatniej rundzie GP wyrwać złoto Jasonowi Crumpowi. FOT. JAROSŁAW PABIJAN
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Jeśli komuś wydaje się, że na żużlu jeździ się tylko w kilku krajach na krzyż – jest w błędzie. Dość powiedzieć, że w latach pięćdziesiątych poprzedniego wieku zawodnicy rywalizowali na Czarnym Lądzie. W RPA ścigały się takie ikony tej dyscypliny jak Ove Fundin, Olle Nygren czy Peter Craven – medaliści indywidualnych mistrzostw świata. Aktualnie speedway w Afryce wymarł, ale żużlowcy nierzadko decydują się na krótsze lub dłuższe przygody w tak zwanych egzotycznych krajach. Jakuba Jamroga, czy Mariusza Fierleja można było podziwiać w… Argentynie, a Grzegorza Walaska jeszcze niedawno we Włoszech, już po erze Grand Prix Italii. Ale nie tylko tam…

– Rosja to specyficzny kraj. Trudno zrozumieć ich tok myślenia. Mało kto mówi tam po angielsku, jednak kibice są cudowni i darzą mnie szacunkiem. Jeździłem w tamtejszej lidze, więc wiem o czym mówię – opowiadał swego czasu Nicki Pedersen.

– Pamiętam Brockstedt, Diedenbergen, Wittstock, Berlin, Landshut, Teterow, Gustrow. Więcej nazw torów nie pamiętam, ale parę okrążeń w lidze niemieckiej przejechałem. Nasi zachodni sąsiedzi niestety nie inwestują w infrastrukturę poza torem. Wszyscy są tam raczej przyzwyczajeni do tego, że przynoszą na mecze własne krzesełka. Zasiadając na nich lub na ziemi piją sobie piwko, delektują bratwurstem i oglądają żużel – wtórował mu Patryk Dudek, indywidualny wicemistrz świata z 2017 roku.

– Na Węgrzech na wielki stadion przychodziło po 500-1000 osób. Niestety frekwencja tam z roku na rok malała i było coraz bardziej „kameralnie” – dodawał kilka sezonów temu Sebastian Ułamek, były uczestnik cyklu Grand Prix.

– Po paru latach ciszy na arenie międzynarodowej żużel w moim kraju ruszył w dobrą stronę. W 2020 roku w Chorwacji odbędzie się Grand Prix Challange. Na zawody przyjdzie wielu ludzi i będzie dużo hałasu wokół tego. Mam nadzieję, że pojawią się również dobre wyniki. Chciałbym, żeby więcej speedwaya było w telewizji. Na razie wszystko jest na moich barkach – stwierdził niedawno Jurica Pavlic, który na swoim koncie posiada srebrny oraz brązowy medal indywidualnych mistrzostw świata juniorów.

Bałkany są ubogie, jeśli chodzi o speedway, bazę oraz zawodników, a jak to wygląda współcześnie w Skandynawii z perspektywy tamtejszych żużlowców? – Kiedy byłem młodszy, ścigałem się na motocyklach z silnikami o pojemności 50 centymetrów sześciennych. Była to rodzinna rozrywka. Bawiliśmy się. Ludzie, z którymi miło spędzałem czas, później stali się moimi rywalami. Po zawodach znów byliśmy dobrymi kumplami. Chciałbym, żeby liga duńska była silniejsza i cieszyła się taką popularnością jak liga w Polsce – mówił Mikkel Bech.

– W szwedzkiej Malilli dużo jest owadów. Na szczęście podczas jazdy nie zdarzyło mi się, żebym miał pół gogli zasypanych insektami, ale przeszkadzają czasami w parkingu – wspominał Kacper Gomólski, klubowy kolega Becha. Zrazu też uzupełniał przygody o Wyspy Brytyjskie: – Wiele jest torów gdzie od razu za bandą jest specjalny, wyścigowy tor dla psów. Kiedy jeździłem w Swindon Robins, poszedłem właśnie tam i za pięć funtów obstawiłem na zwycięstwo jednego z czworonogów, ale niestety nie trafiłem z tym wyborem – dworował sobie „Ginger”.

Opinię Pedersena o Rosji rozszerzał Wiktor Kułakow, nowy nabytek torunian: – W moim kraju ludzie lubią żużel, ale tylko w miastach, w których są kluby i stadiony. Wystarczy pojechać 50 kilometrów dalej i już ten sport jest zapomniany. Społeczeństwo nie interesuje się tą dyscypliną, albo nawet o niej nie wie. Speedway tam nie jest pokazywany w telewizji. Ten sport nie jest tak rozwinięty jak w Polsce lub Szwecji. Kiedy oglądałem stare nagrania, to doświadczeni trenerzy opowiadali, że w Rosji startowało wiele drużyn. Były nawet trzy ligi. Niestety teraz wygląda to o wiele słabiej.

A w jakim najbardziej egzotycznym miejscu rywalizował popularny „Dzik”? – Nowa Zelandia. Cóż… nigdy nie ścigałem się na tak długim torze jak obiekt w Auckland – przyznał Nicki Pedersen, zaś miejscowy rajder dodawał: – Żużel narodził się w Australii i nigdy nie zginie. Mamy wielu zdolnych chłopaków, którzy chcą się ścigać i spełniać marzenia. Geometria australijskich torów jest ciekawa. Szczerze chciałbym, żeby kiedyś powstała tam zawodowa liga – życzył sobie Sam Masters, który trzykrotnie startował z dziką kartą na Grand Prix w Melbourne.

Żużel to sport niszowy? Interesują się nim tylko Polacy, Szwedzi czy Brytyjczycy? Nie do końca! Wbrew pozorom czarny sport uprawiany jest (jeszcze) na niemal całym świecie. Oby to się prędko nie zmieniło.

PRZEMYSŁAW SIERAKOWSKI

One Thought on Co pociąga ludzi w żużlu, że znają go niemal na całym świecie?
    Kolo
    9 Jan 2021
     2:49pm

    Niestety to nieprawda, żużel mimo że w Polsce jest znany to zaledwie w kilkunastu miastach. Uprawia go może 300-400 ludzi. Z tego może 100 na poważnie. Dlatego nie podniecajmy się za bardzo tą popularnością . Ja mieszkam około 60 km od Gdańska i bywam na zawodach , ale większość naszych mieszkańców nie ma o żużlu pojęcia. W mistrzostwach świata liczą się tylko 4 nacje , które ze sobą wkólko rywalizują. A mistrz świata na żużlu jest najlepszy może z pośród 600 osobników . Jak to się ma do każdej innej dyscypliny w których rywalizują miliony . A jednak nisza!

Skomentuj

One Thought on Co pociąga ludzi w żużlu, że znają go niemal na całym świecie?
    Kolo
    9 Jan 2021
     2:49pm

    Niestety to nieprawda, żużel mimo że w Polsce jest znany to zaledwie w kilkunastu miastach. Uprawia go może 300-400 ludzi. Z tego może 100 na poważnie. Dlatego nie podniecajmy się za bardzo tą popularnością . Ja mieszkam około 60 km od Gdańska i bywam na zawodach , ale większość naszych mieszkańców nie ma o żużlu pojęcia. W mistrzostwach świata liczą się tylko 4 nacje , które ze sobą wkólko rywalizują. A mistrz świata na żużlu jest najlepszy może z pośród 600 osobników . Jak to się ma do każdej innej dyscypliny w których rywalizują miliony . A jednak nisza!

Skomentuj