Mistrzostwa Świata Speedway’u

2020-04-29 17:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Speedway

2020-02-29 20:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Finał ICE SPEEDWAY

2020-02-28 18:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Polski

2020-02-22 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Szwecji

2020-02-20 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Australii

2020-03-19 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie, co by tu jeszcze spieprzyć

Przemysław Sierakowski, autor tekstu

Za oknem siarczysty mróz, śnieżyce, zawieje i zamiecie, choinka opada, zatem czymś trzeba zająć czas. No to i portale zajmują. A że ani mrozu, ani śniegu, ani zamieci – tym gorzej, bo gawiedź się nudzi. Czym się więc tak zainteresowała konkurencja? Otóż tym, co mniej biegli w mowie i piśmie internauci zwykli nazywać g… wno burzą. Wystarczy wywołać temat, potem w myśl przysłowia o plotce wychodzącej muchą a wracającej wołem, rozdmuchać spekulacje do granic rozsądku i cieszyć puchę z przyrostu klików w necie.

W ostatnich dniach najwięcej emocji wywołały „sprawy” Rybnika, Karczmarza i Piły. Co w nich było zaskakującego, emocjonującego, niespodziewanego? Sam zachodzę w głowę. W mojej ocenie każda z nich od początku była na swój sposób przesądzona, czemu dawałem wyraz, choćby przyznając Snickersy w moich cyklicznych pogaduchach.

W Rybniku zdziwili się, że miejskie dotacje należy skrupulatnie rozliczyć. Już to jeden z portali ochoczo podchwycił wątek i jął snuć czarne wizje, rozsyłać Hiobowe wieści i wieszczyć rychły upadek śląskiego klubu. Śmiałem się z tego do rozpuku, dopóki nie zauważyłem skonsternowany, że spora część publiczności przyjęła owe rewelacje za dobrą monetę, jednocześnie niejako rykoszetem, oskarżając, tym razem Bogu ducha winny Toruń, o sprawstwo pomocnicze. Nic tylko wypić za zdrówko „takich” komentatorów, bo na rozumek chyba kapeczkę późnawo. ROW od początku, niestety bardzo nieudolnie, próbował pograć z samorządem przy pomocy mediów, po czym konstatując porażkę, jął ustami prezesa zapewniać o swej gotowości, do tego niczym nie zmąconej, by w rozgrywkach jednak, mimo piętrzących się przeciwności losu, wziąć udział. No brawo. Szkoda tylko, że dla średnio rozsądnych było to oczywiste od samego początku rzeczonej g… wno burzy. Może pora, aby w Rybniku zaczął królować pomyślunek, bo tam wciąż pokutuje zasada „dużo słów, mało treści”. A gdyby tak odwrócić proporcje, Panie Prezesie? Mniej strzępić jęzor po próżnicy, a w to miejsce zwyczajnie wziąć się do solidnej roboty i chociaż te nieszczęsne dotacje rozliczyć jak Bóg przykazał, a partia pozwoli. I pożytek byłby i hałasu mniej.

O Rafale Karczmarzu napisano już tony materiałów, marnując przy tym hektary lasu i mnóstwo górniczego znoju, wszak kompy na prąd, a prąd na węgiel. To bardzo młody i bardzo utalentowany chłopak, którego z nieznanych nam przyczyn, bo nikt nie siedzi w jego głowie, jazda przestała cieszyć. Pewnie złożyło się na to szereg przyczyn i teraz sam młody człowiek musi mierzyć się z problemem. Stanął na rozdrożu i nie wie, co dalej. Ja bym go absolutnie nie skreślał. Zamiast jednak złośliwości i super porad rodem z „Przyjaciółki”, zwyczajnie dałbym mu czas, by mógł to wszystko ogarnąć i poukładać. Nic nie pomoże najwybitniejszy psycholog, nic nie da nieuzasadnione nazywanie rozkapryszoną gwiazdeczką tym bardziej, bo on i tylko on może sobie z życiowym zakrętem poradzić. A tych kozaków i cwaniaczków od „gwiazdeczek” zapraszam na przejażdżkę żużlówką, jak już puszczą pawia i wymienią pampersa „po”, pogadamy o gwiazdozbiorach i zamiłowaniu do kosmosu. I nie ma sensu chłopaka „poganiać”, bo potem żaden mądrala nie przyzna się do dorzucenia własnej cegiełki, gdyby nie daj Panie, Karczmarzowi przyszło coś nieprzemyślanego, a ostatecznego do głowy. Przytłaczająca konkluzja przed którą stoi, to wyłącznie jego problem, z którym z całą pewnością się upora, a jakiej decyzji i kiedy by nie podjął, należy ją uszanować. Jeśli postanowi zrezygnować – również. To Jego życie. Być może nawet taka pauza podziała i Rafał zatęskni za speedwayem, poczuje głód ścigania, adrenaliny – nie wiem. Wiem zaś jedno. Nic na siłę. Wbrew woli samego zainteresowanego można najwyżej doprowadzić do katastrofy. Ja takiej nie chcę, a Wy?

Wreszcie Piła. Tu rzekoma huśtawka nastrojów. Najpierw rozpacz, bo zasłużony klub likwidują. Potem euforia, ponieważ po kilku raptem dniach, okazuje się, że powołano w to miejsce nowy twór. A mnie to śmierdzi ustawką na odległość. Zważywszy tempo działania naszych sądów, takoż przy rejestracji nowych stowarzyszeń, czy sportowych spółek akcyjnych, wygląda na to, że już w chwili rzekomej likwidacji poprzednika, „nowe” było na zaawansowanym etapie rejestracji. Czyli? To proste. Wieszamy nowy szyld i do przodu, a wierzyciele starego klubu niech się gonią… z komornikami, wszak majątku tam nie ma, tego własnego, należącego do stowarzyszenia. I co na to Groteskowa Kompania Samozachwytu Żałosnego? Odtrąbi sukces, bo ośrodek przetrwał, mając w głębokim poważaniu należności i słuszne pretensje, z poczuciem krzywdy na czele, wyrolowanych dostawców i zawodników? Pewnie tak, tym bardziej, że pilskie historie żużlowe takie przypadki już znają. Nie tylko pilskie zresztą. Inna Polonia, ta z Bydgoszczy, potrafiła, za sprawą Władysława Golloba, zachować się uczciwie. Choć to droga kręta, trudna i żmudna, papa Gollob udowodnił, że możliwa do przejścia, bez skrzywdzenia kogokolwiek z wierzycieli. A on również spłacał „cudze” zobowiązania. Ale po co? W Pile te same nazwiska, nowy szyld, stare długi do kosza i jedziemy dalej, niby od zera. Zapewne to skuteczne, tylko z etyką i moralnością nie widziało się nawet w przelocie, ani przez szybę.

Czym więc będziemy żyli, my kibice w kolejnych tygodniach? Coś gruchnie albo ktoś wywoła kolejne spory o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy, bo na soczyste konkrety przyjdzie poczekać pewnie do wiosny. Zatem powściągliwości w ocenach tych zimowych „sensacji”, Drodzy Kibice.

PRZEMYSŁAW SIERAKOWSKI

CASH BROKER

4 Responses

  1. Spece z “konkurencyjnego portalu” zapewnią rozrywkę zimą. O to jestem spokojny. Wystarczą jakieś drobne problemy przy nadawaniu licencji na tor czy klub i posypią się tytuły “To koniec żużla w mieście X” lub “Klub X osiągnął dno”. Panowie ostafiński, hynek, kuczera, czosnyka i reszta tej watahy, to ‘miszczowie’ w komponowaniu tego typu fraz i sądów ostatecznych. Poważny kibic ma gdzieś ich portal i ‘wiedzę z kuluarów’ w których nigdy nie byli.

  2. Witam Panie Przemku. Tak jak kolega napisal wczesniej ze “konkurencyjny” portal i tak śledzi Was wiec pomóżmy im… Także Panowie DO,BR i ŁK do dzieła, Stadiony: w Lublinie (póki co to GruzoweEldorado) w Lesznie ( brak zadaszenie, zbyt wysokie schody na wejciu na korone, brak toalet). Grudziadz, który niby wtopil z Nikim, juz oni nam zadbają o kolejne “nowosci” ale dzięki Bogu juz ich nie odwiedzam i dowiaduje sie o tym tutaj miedzy innymi od Pana. Dziękuje i trzymajcie tak dobry kurs jaki macie

  3. Cóż, tam się liczą tylko kliknięcia i ilość artykułów a nie jakość. Na szczęście są ze 2 żużlowe portale gdzie można poczytać ciekawe artykuły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.