Bartosz Smektała kolekcja
lotto partner główny serwisu
betard
nie. Lut 23, 2020
wlodzimierz-luczak-wykonczenia-wnetrz
Polcopper

Chris Holder: Ostatnie dwa lata były piekłem

W wieku 25 lat Chris Holder został indywidualnym mistrzem świata. Jego jazda w tamtych latach wzbudzała zachwyt. Od dwóch sezonów forma Australijczyka spędza sen z powiek działaczom klubu w Toruniu. Czy Chris wróci jeszcze do wysokiej dyspozycji? Co zdecydowało, że na torze jest cieniem samego siebie? O tym powiedział w wywiadzie dla Speedway Star.

– Dopiero teraz jestem gotowy, tak naprawdę, aby o tym rozmawiać. Prawda jest taka, że wszystko posypało się u mnie przez ostatnie dwa lata w życiu prywatnym. Jeśli masz w głowie co innego niż żużel, to nie jesteś w stanie na torze być w stu procentach sobą. Rozstałem się z partnerką, co poskutkowało mocnym konfliktem między nami i mogę powiedzieć, że przeszedłem piekło. Syn Max jest dla mnie najważniejszy. To po prostu część mnie. Jeśli nie wiesz niekiedy, gdzie przebywa Twoje dziecko, z kim i co robi, jest to totalnie dołujące dla każdego normalnego faceta. To jest po prostu straszne i potrafi to zrozumieć tylko ten, kto tego doświadcza. Nikomu nie życzę takich doświadczeń, jakie ja przeszedłem – mówi urodzony w Sydney zawodnik. 

Ostatnie dwa sezony dla Holdera, biorąc pod uwagę jego umiejętności, były katastrofalne.

– To nie jest tak, że zapomniałem jak się jeździ czy „olewałem” temat. Powiem więcej – te dwie godziny pracy na torze miały dla mnie być swojego rodzaju ucieczką, jakimś sposobem, aby nie myśleć o tym, co się dzieje prywatnie. Ciągle prywatne rzeczy siedziały w głowie i to miało kolosalny wpływ na moją postawę na torze żużlowym. Mało kto rozumiał temat, bo też nie uznawałem tego za powód do opowiadań. Żyłem i żyję ze swoimi problemami sam. Tak naprawdę jedyną osobą, która wiedziała wszystko i mnie wspierała, był mój brat Jack, ponieważ od zawsze byliśmy bardzo blisko. W mojej rodzinie takie sytuacje też nie były normalne i to był kolejny problem. Oni musieli to zaakceptować i zrozumieć, że w chwili obecnej mam takie problemy, nie inne. Powiem więcej, miałem takie dni, że nie mogłem znaleźć jakiejkolwiek motywacji, aby wstać z łóżka. To były dla mnie bardzo ciemne dni. Nie chciałem też, żeby nawet Jack widział mnie w takim stanie. Nikt nie jest z żelaza i jeśli facet jest poważny, to takie perypetie jak te moje odciskają na nim swoje piętno – tłumaczy Australijczyk.

Holder, mimo tego, co przeszedł prywatnie, przez ostatnie dwa lata stara się być optymistą i wierzy, iż – jak w pogodzie – po deszczu zaświeci słońce.

– Nie mam domu, paru innych rzeczy i startuję ze swoim życiem od nowa. Chcę znów zacząć cieszyć się żużlem i, co najważniejsze, swoim życiem. To moje zadanie na najbliższy rok. Marzę o tym, aby powrócić do cyklu Grand Prix. Mam nadzieję, że moje nowe życie, które zaczynam, przysporzy mi jeszcze sporo radości – kończy Holder. 

Łukasz Malaka