Mistrzostwa Świata Speedway’u

2020-04-29 17:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Speedway

2020-02-29 20:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Finał ICE SPEEDWAY

2020-02-28 18:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Polski

2020-02-22 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Szwecji

2020-02-20 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Grand Prix Australii

2020-03-19 19:00:00

Planowana relacja

Przejdź

Cegielski: Poddałbym też kwarantannie media. Ta nagonka pogarsza sytuację

Obalamy mity. Krzysztof Cegielski, szef Stowarzyszenia Żużlowców Metanol, wyjaśnia, że – wbrew powszechnemu przekonaniu – w Polsce można trenować na klubowych torach. Apeluje też o trzeźwą ocenę sytuacji, a nie czarnowidztwo. Nie godzi się z atakami części branżowych mediów na zawodników i wyjaśnia, kiedy ruszy infolinia dla żużlowców z problemami.

Trochę się spóźniliśmy z odpaleniem infolinii dla żużlowców z problemami… Czy może już za chwilę będzie można z niej korzystać?

Taką mam nadzieję i ze swojej strony zrobiłem w tym kierunku wszystko. Przez prof. Blecharza została wskazana pani doktor, która jest gotowa pełnić swoją rolę przez 24 godziny na dobę, tzn. być przez ten czas dyspozycyjną, pod telefonem. Będą mogli z niego korzystać również zawodnicy zagraniczni jeżdżący w naszych ligach. Wszystko mamy ogarnięte i dopracowane, teraz muszą to tylko zatwierdzić władze żużlowe. Jeśli zaakceptują warunki przedsięwzięcia, będą je finansować przez swoje instytucje.

Władze żużlowe, czyli, jak rozumiem, prezes PGE Ekstraligi – Wojciech Stępniewski i przewodniczący GKSŻ – Piotr Szymański.

Tak, są już zorientowani w temacie. Też uważam, że w obecnym czasie może to się przydać nawet bardziej niż w normalnym okresie. Bo, jak widać, zawodnicy cierpią w powstałej sytuacji najbardziej. Nagonka na nich jest przerażająca, to nieprawdopodobne. Przy okazji panującej kwarantanny mam taką myśl, mówiąc oczywiście pół żartem, że powinniśmy też wyłączyć niektóre aktywności medialne. Moja irytacja rośnie, bo wyszukiwanie absurdalnych tematów sięga zenitu.

Domyślam się, że mówisz o, delikatnie rzecz ujmując, kiepskiej prasie, jaką mają ostatnio, do znudzenia, Janowski i bracia Pawliccy.   

Nawet jeśli ma się jakieś uwagi do zawodników, to jeśli widzisz, że proporcje opisywania i ataków na nich przekraczają pewne granice, zaczynasz stawać w ich obronie. Nie można w tym przesadzać, a mam takie wrażenie, że granice są często przekraczane. Że Pawlicki wrzucił na swoje media społecznościowe posta z informacją o treningu na torze taty… Bo musi wrzucać, bo ma zobowiązania wobec sponsorów. Bo bracia Pawliccy wrzucają takie wiadomości za każdym razem. Gdy idą na spacer, jadą rowerem, biegają lub trenują na obozie w Hiszpanii. I podobnie zrobili, kiedy pojeździli na prywatnym torze, na ranczu taty. Przy okazji – to nieprawda, że nie można obecnie trenować na licencjonowanych torach. Wiem, co mówię, bo sprawdzałem to dwa razy u osób zarządzających. Otóż można, byle nie w sposób zorganizowany. Pojedynczo zawodnicy mogą się pojawiać na swoich klubowych obiektach i wyjeżdżać na tor. Ja wiem, że nikt lub niewielu z tego skorzysta w obecnym czasie, ale taka możliwość jest. Zresztą, ostatnio czytałem o pływaczce, której udostępniono basen, bo, póki co, szykuje się do igrzysk. A więc jeśli takie zajęcia dla pojedynczych osób się w żużlu odbywają – a nie wykluczam, że na niektórych stadionach może tak być – to nikt nikogo nie będzie ścigał! No bo jaka to różnica, czy zawodnik będzie trenował na torze, czy może jeździł ze swoim mechanikiem rowerem, albo trenował z nim w domu. Rozumiałbym natomiast całą dyskusję, gdyby ścigano Piotrka Pawlickiego za to, że poszedł na dyskotekę albo zorganizował w domu imprezę urodzinową na 40 osób. No i powstaje pytanie – skoro czepiły się media Piotra, to dlaczego nie Szymka Szlauderbacha, który również z tego toru skorzystał?

Wielu zawodników regularnie trenuje obecnie na crossie.

Janusz Kołodziej jeździ na crossie niemal codziennie. No bo trzeba dbać o siebie. Być gotowym na sygnał zielonego światła. Oczywiście, co trzeba powtarzać za każdym razem, z zachowaniem wszystkich wytycznych przekazywanych przez fachowców od wirusa.

Znam też takich żużlowców, którzy zaczynają żyć w strachu, obawiając się przyszłości. I nawet się nie dziwię, skoro z tego żużla tylko żyją.

To jest kolejny temat. Psychoza, która być może jest groźniejsza niż ten wirus. Jak patrzę na te wszystkie informacje, tytuły, to mam ochotę powiedzieć – zakończmy ten sezon. Niech Piotr Pawlicki senior otworzy ten tor i korzystajmy z niego tylko dla frajdy. Czytam, że wszyscy mają kłopot i wszystko upadnie. Spokojnie. Kurczę, na razie nic nie jest pewne, a w porównaniu do innych dyscyplin nic jeszcze nie straciliśmy. Nie musieliśmy przerywać rozgrywek i kończyć ich przed rozpoczęciem fazy play-off. Nie musieliśmy też wysyłać zawodników do domów, poza granice kraju. Kluby nie poniosły jeszcze żadnych kosztów poza wypłatą środków na przygotowanie do sezonu, które o tej porze powinny być wypłacone. Zawodnicy, np. wrocławscy, nie mają żadnych kłopotów, choć jeśli ktoś ma wykonać jakieś przelewy do końca marca, to rozumiem, że z tym kłopoty mogą być. Na razie jednak nikt nie musi swoim zawodnikom płacić, bo przecież pieniądze podnoszą oni z toru. Na miejscu prezesów próbowałbym być teraz sprytniejszy od konkurencji, bo wcześniej czy później wirus minie i wrócimy na tor. Dlatego w pewnym momencie treningi indywidualne na torze będą miały sens. Mam zapewnienie, że wszyscy dostaną 14 dni na rozjeżdżenie się, na treningi i sparingi, a więc nieprawdą jest, gdy czytam, że ten czas wyniesie siedem dni. Choć jeśli czas oczekiwania będzie się przeciągał, to ciśnienie na ruszenie z ligami będzie bardzo duże i właściwie nie będzie czasu na treningi, sparingi czy tym bardziej zakup sprzętu. Sezon może być krótki, a wiemy, co oznaczają dwie, trzy czy cztery porażki na początku – walkę o utrzymanie. Kto wejdzie w sezon mocno, pewnie też mocno go zakończy. We Wrocławiu wciąż pokazują nowych sponsorów i to jest pozytywny przykład. Zresztą mam sygnały, że tamtejsi zawodnicy nie odczuwają jeszcze w żaden sposób obecnej trudnej sytuacji.

A ja mam wątpliwości, czy zawodnicy zrozumieją, że niemal wszyscy muszą ponieść konsekwencje obecnej sytuacji, oni również. Kiedy Przemysław Pawlicki został zagadnięty przez Marcina Majewskiego o pójście na ustępstwa, tylko się uśmiechnął, mówiąc, że ma na utrzymaniu menedżera, mechaników etc. I tak sobie myślę, że wobec tego nie można wykluczyć następującego scenariusza – mianowicie jeśli nie zgodzicie się jeździć za „pół ceny”, to możecie nie jeździć w ogóle.

Przede wszystkim – na dziś nie ma żadnych decyzji odnośnie renegocjacji umów. A jeśli takie pomysły się pojawią, to będą z nami konsultowane. Z nami, czyli z „Metanolem” i z zawodnikami. Będziemy stroną, nikt za naszymi plecami nie podejmie odgórnie żadnej decyzji. Takie mam zapewnienie Prezesa Stępniewskiego.

Gdy spoglądam na gospodarkę, na to, jak świat stanął, też mnie martwi najbliższa przyszłość.

To nie tak, że ja jestem wielkim optymistą. Patrzę realnie, sam uczestniczę w gospodarce z różnymi projektami, obserwuję czynnie rynek kapitałowy, widzę, co się dzieje, słyszę o pierwszych wnioskach o upadłość. I wiem, że ta sytuacja może być wykorzystywana. Sponsorzy są przy sporcie z różnych powodów. Jedni mają w tym interes, drudzy z sympatii, a trzeci mają wobec kogoś zobowiązania. I niektórzy mogą zacząć się wycofywać. Pamiętajmy, że zawodnicy są często przekaźnikiem pieniędzy dalej, tunerom, sprzedającym części, produkującym części. Jest kilku krezusów, ale nie każdy zarabia krocie. 90 procent zawodników też może nie przetrwać ze swoimi firmami. Czytałem gdzieś wypowiedź Jacka Filipa, którego zapytano, czy tunerzy obniżą ceny. Wyjaśnił, że mogą być drożsi, bo stoją i nic nie robią, a mają zakupione bardzo drogie maszyny. To zawodnicy mają dostać mniej, a płacić więcej? Będzie trzeba rozmawiać w szerszym gronie i zanalizować sytuację. Na razie słychać tylko plotki, półprawdy, nieprawdy. Dziś możemy sobie tylko gdybać.

Nie dopuszczasz scenariusza, że tego sezonu nie będzie?

No pewnie, że dopuszczam. I ciężko mi sobie wyobrazić rozgrywanie meczów bez udziału publiczności. Być może w innych dyscyplinach, gdzie stadiony i tak świecą pustkami, byłoby to rozwiązanie. Ale u nas obiekty są pełne, zapewniając klubom część przychodów.

To rzeczywiście kiepskie rozwiązanie, ale dziś nie wiemy, jak się sytuacja rozwinie. A może PGE Ekstraliga zechce ratować w ten sposób intratny kontrakt z telewizją, przekonując kluby, że przecież każdemu skapnie z tytułu konsumpcji tej umowy sporo grosza. Liczonego w milionach.

A może stanie na tym, że spotkania będzie można rozgrywać w obecności maksymalnie tysiąca widzów.

To jedna z opcji?

Kto wie, może tak być.

I jak wtedy wybrać ten tysiąc? Karnetów kluby sprzedają i po kilka tysięcy.

No właśnie. Powiedzmy to kibicom w Lublinie. A może państwo powie nam nagle, że od 1 maja można jeździć na całego. Przecież na dzisiaj mamy iść na wybory 10 maja.

We Wrocławiu prezydent zakazał organizacji wszelkich imprez masowych do końca maja.  

Gdy Czesi zamknęli swoje granice do końca maja, od razu pomyślałem o Miliku. Że jego nie będziemy mieli. Dlatego powtarzam – dziś różne dywagacje są przedwczesne. Wszystko zostanie przeanalizowane przez podmioty zarządzające, PZMot, kluby, zawodników. Faktycznie może dojść do jakiegoś przegrupowania sił, bo każdy ma innych sponsorów. Podobno, dla przykładu, Grupa Azoty wyprzedaje masę zapasów w związku z brakiem tymczasowej konkurencji po stronie chińskiej. I firma na tym korzysta.

Nigdy nie byłem zwolennikiem zamykania ligi, likwidowania spadków i awansów, bo pozbawia to mnóstwa emocji. Bo w sporcie muszą być zwycięzcy, ale i przegrani, bo ktoś musi walczyć o złoto, a ktoś o życie. Jest taka możliwość, by w ten sposób próbować klubom ulżyć?

Chyba jest.

Pytanie, czy byłoby to fair wobec klubów I ligi, zwłaszcza Apatora Toruń. Zbroił się przecież na szybki awans, poniósł w związku z tym niemałe koszty.

Dziś nie wiemy, co nas czeka i jakie rozwiązanie okaże się najlepsze, najmniej bolesne. Problemów jest wiele, choćby z juniorami, którzy mieli się ścigać w tej kategorii przez ostatni sezon.

W sporcie szykuje się duże poletko dla prawników. Tymczasem regulacje nie były gotowe na sytuację, które przed nami wyrasta. Specjaliści od prawa sportowego, gdy chodzi o zarobki, radzą, by w pierwszej kolejności rozmawiać, negocjować, dogadywać się…

Negocjacje w żużlu to nie nowość. Zresztą, rozmowa z zawodnikami może tylko pomóc. Jeśli natomiast będziemy podejmować decyzje za ich plecami, to wiadomo, jak zawodnicy zareagują. Jak każdy. Nie wykazując zrozumienia. Na szczęście takiego problemu od kilku lat nie ma, władze żużlowe zrozumiały, że dialog jest lepszy. No i pamiętajmy, że mamy w lidze limity dotyczące górnego limitu zarobku za punkt. Podmioty zarządzające muszą się trzymać w negocjacjach oficjalnych kwot, a w zdecydowanej większości są one obchodzone. I to kluby będą musiały prosić zawodników o wyrozumiałość odnośnie innych rozliczeń, które wzięły na siebie. Gdybyśmy funkcjonowali na realnych kontraktach, nie byłoby problemu. Dziwna sytuacja.

Nie jestem zwolennikiem górnych limitów płacowych, bo to fikcja. A jeśli ktoś jest obrotny i go stać, to dlaczego nie ma płacić komuś tyle, ile uzna za stosowne?

To nie był dobry pomysł. Ale na razie poczekajmy na rozwój wydarzeń. Prace nad kalendarzem trwają i są zależne od rozwoju wypadków. Są plany a, b, c itd.

Rozmawiał WOJCIECH KOERBER

5 Responses

  1. “Przemysław Pawlicki tylko się uśmiechnął….. ” Nie będę tego nawet komentował. Jak nie będzie kasy, to nie dam. Najpierw rodzina, potem firma, moi pracownicy a na końcu sponsoring żużlowców, jak jeszcze będzie z czego dać.

  2. Nareszcie głos rozsądku i trzeźwe spojrzenie na obecny problem.
    Cieszy też fakt, że i Cegła zauważył jak to pewien pseudo dziennikarzyna Ostaf uparł się i hejtuje pewnych zawodników. To jest chore.

  3. W Kolejarzu Rawicz, w takiej biedzie, zbierają kasiorkę dla szpitala. Maga szacun dla nich!!! A gdzie wiecznie uśmiechnięty Janoś, gdzie bracia Pawliccy, gdzie Duzzers i inni? Tylko słitfocie na Insta?

  4. Może teraz ten hejter zabierze się za WTS , bo śmiał ogłosić pozyskanie nowych sponsorów kiedy inne kluby ich tracą, np. STAL ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.