Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle sezonów Bydgoszcz czeka na Ekstraligę

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle sezonów Bydgoszcz czeka na Ekstraligę
Z lewej Tai Woffinden. We Wrocławiu bardzo na niego liczą.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wrocławianie budzą w sobie potwora, co dostrzegła już cała Polska. Ekipa ze Stadionu Olimpijskiego od trzech lat celuje w tytuł DMP, jednak na przeszkodzie staje m.in. Fogo Unia Leszno. Czy w tym roku Betard Sparta przełamie byczą hegemonię?

Co tu dużo gadać – Max Fricke wskoczył w buty Taia Woffindena. Jego świetne występy już nie są dziełem przypadku, lecz sumą zwyżki formy. Australijczyk zaczął wyglądać świetnie i kto wie, czy w Pradze nie pojechałby śladem Janusza Kołodzieja, na sam szczyt podium, gdyby nie dał się wykolegować Leonowi Madsenowi. Do tego wyborne występy zaczyna notować Jakub Jamróg, który ma na koncie trzy trójki wywalczone w tegorocznej PGE Ekstralidze, ale dwie pochodzą z minionej niedzieli, kiedy wrocławianie przejechali się po forBET Włókniarzu.

Betard Sparta bez Woffindena wygrała w Lublinie i rozbiła częstochowian. A co będzie po powrocie Woffindena? Pytanie tylko – kiedy ten powrót nastąpi. W środowisku głośno o tym, że kontuzja jest wymagająca, a rehabilitacja żmudna. Złamanie łopatki okazało się paskudne, bo z przemieszczeniem, jednak większym problemem jest uraz kręgosłupa. W WTS-ie, rzecz jasna, liczą, że trzykrotny mistrz świata wykuruje się na play-offy i pomoże drużynie w walce o złoto. Powrót Woffindena na tę fazę rozgrywek jest bardzo prawdopodobny. Kto wie, może przypadnie nawet na końcówkę rundy zasadniczej. Dziś jednak żadnej gwarancji nie ma. Wrocławianie dmuchają na zimne i choć zwolennikami ściągania Grega Hancocka nie byli i nie są, to jednak pozostają w kontakcie z Amerykaninem, który – póki co – opiekuje się chorą żoną.

Czas pokaże, jak się potoczą losy złota, niemniej na dziś Betard Sparta wydaje się jedyną drużyną, mogącą skoczyć do gardła Bykom. Włókniarz jedzie do tyłu, natomiast Stelmet Falubaz wydaje się kolosem na dość miękkich nogach. Na dziś obie drużyny nie są w ogóle pewne udziału w fazie play-off. Jest wielce prawdopodobne, że jednej z nich w walce o medale zabraknie.

Już w piątek częstochowianie jadą do Leszna, a zielonogórzanie do beniaminka z Lublina, gdzie może się zdarzyć wszystko. A we Wrocławiu? Czekają na Woffindena, który w tym sezonie nie ma już o co walczyć. Jego cele odjechały. Poza jednym – tytułem DMP, którego Brytyjczyk w swojej kolekcji jeszcze nie ma.