Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Get Well Toruń przegrał kolejne spotkanie w tym sezonie i nadal pozostaje czerwoną latarnią PGE Ekstraligi. Tym razem pogromcą zespołu z Grodu Kopernika został tegoroczny beniaminek Speed Car Motor Lublin. Na Motoarenie podopieczni Jacka Ziółkowskiego dominowali od początku spotkania, stopniowo powiększając przewagę (mecz zakończył się wygraną lublinian 53:37).

Po meczu zawodnicy Get Well Toruń nie byli zbyt rozmowni, a na pytania dziennikarzy głównie odpowiadał Adam Krużyński. – Mogę jedynie przeprosić kibiców za to, że musieli oglądać ten żenujący mecz w wykonaniu zawodników Get Well. Na pochwałę zasługuje jedynie Jason Doyle, który nie zawodzi od początku sezonu i jest prawdziwym liderem zespołu. Za walkę dziękuję również Norbertowi Kościuchowi. Mieliśmy sobie tym meczem oddalić widmo spadku, a tymczasem to już się staje coraz mniej realne. Nie przegraliśmy dzisiaj z torem czy ustawieniem motocykli. Nic nas tu nie zaskoczyło poza nami samymi. Jesteśmy po prostu słabi – powiedział skonfundowany po meczu przewodniczący rady nadzorczej w Get Well.

Igor Kopeć-Sobczyński wykonał spory regres w stosunku do poprzedniego sezonu.
Źródło: Facebook zawodnika

Po raz kolejny w Toruniu kompletnie zawiodła formacja juniorska. O ile pretensji nie można mieć do stawiającego swoje pierwsze kroki Filipa Nizgorskiego, o tyle Igor Kopeć-Sobczyński jeździ coraz słabiej i kompletnie rozczarowuje. – Znowu pojechaliśmy ten mecz bez juniorów. Martwi mnie bardzo postawa Igora Kopcia-Sobczyńskiego, który wykonał duży krok wstecz w stosunku do poprzedniego sezonu. To, że znowu przegraliśmy wyścig z udziałem juniorów to jedno, ale styl w jakim te biegi są przegrywane, to drugie – podsumował Adam Krużyński.

W Toruniu planowane jest na sobotę (22.06) spotkanie całej drużyny podsumowujące ten kiepski występ „Aniołów” oraz wzmocnienie ducha walki przed zbliżającym się za tydzień derbowym pojedynkiem z MRGARDEN GKM Grudziądz.

ŁUKASZ BRUNACKI